piątek, 30 stycznia 2015

JABŁKA W CIEŚCIE FRANCUSKIM



W sobotnie popołudnie będąc na małych zakupach w pobliskim markecie spotkałam niespodziewanie koleżankę ze szkolnych lat. Na początku jej nie poznałam, Ania bardzo się zmieniła. Kiedyś była szczupłą blondynką, teraz trochę posiwiała i nabrała dosyć okrągłych kształtów. Poza tym okulary, których kiedyś nie nosiła zupełnie zmieniły wygląd jej twarzy.
Długo nie myśląc zaprosiłam Anię do siebie. Chętnie się zgodziła i pół godzinki później siedziałyśmy już na moim balkonie rozkoszując się pyszną brazylijską kawą, do której mój syn zaproponował nam słodycze DR GERARDA. Ania powiedziała, że była to NAJSMACZNIEJSZA KOSTKA WAFLOWA I NAJLEPSZE MARKIZY, jakie ostatnio jadła. Przyznałam, że wyroby DR GERARDA są faktycznie doskonałe.
Rozmawiając tak o słodyczach koleżanka wspomniała, że w przyszłym tygodniu spodziewa się wyjątkowych gości, przyjeżdżali do niej rodzice.
Ponieważ jej mama i tata uwielbiają jabłka zawsze piekła im szarlotkę. Jednak tym razem chciała podać im coś nietypowego, ale również z jabłkami. Znalazłam więc dla niej przepis, który świetnie nadawał się na tą okazję.
Jabłka w cieście francuskim.

Składniki.
Sześćdziesiąt dag mąki.
Pięćdziesiąt pięć dag margaryny Kasi.
Jedna szklanka wody.
Szczypta soli.
Kilogram niewielkich jabłek, mogą być papierówki lub renety.
Dwie, trzy łyżki dżemu wiśniowego.
Cukier puder z wanilią do posypania.

Sposób przyrządzenia.
Mąkę przesiać, odsypać ¼ porcji.
Ciasto podstawowe.
Z ¾ porcji mąki, wody i soli zagnieść niezbyt gęste ciasto.
Ciasto powinno być gładkie, jednolite o konsystencji ciasta pierogowego, dające się łatwo rozwałkować.
Ukształtować z ciasta kulę i naciąć na wierzchu na krzyż.
Przykryć i włożyć na 15 minut do lodówki.

Przygotować ciasto maślane.
Zimną Kasię z dodatkiem odłożonej mąki szybko wyrobić zimnymi zanurzonymi w zimnej wodzie rękoma.
Na zwilżonej zimną wodą desce uformować kwadratowy placek o boku około dwudziestu pięciu centymetrów.
Schłodzić w lodówce.
Na lekko oprószonej mąką stolnicy ciasto podstawowe rozwałkować na grubość około trzech, czterech centymetrów, tworząc prostokąt o wymiarach trzydzieści na pięćdziesiąt centymetrów, którego obwód powinien być o połowę cieńszy niż środkowa część.
Na środku rozwałkowanego ciasta podstawowego umieścić placek z ciasta maślanego.
Boki ciasta podstawowego pozakładać do środka, formułując kopertę, która powinna całkowicie przykryć ciasto maślane.
Kopertę złożyć dwukrotnie na pół, rozwałkować, przesuwając lekko wałek w kierunku od siebie.
Po uzyskaniu grubości około jednego centymetra, placek znowu złożyć i ponownie rozwałkować.
Czynność tę powtórzyć jeszcze trzykrotnie.
Po każdym złożeniu wkładać ciasto do lodówki na piętnaście, dwadzieścia minut.
Po ostatnim zwałkowaniu ciasto owinąć w folię i pozostawić w lodówce przez godzinę.
Jabłka umyć, obrać, pokroić na połówki, wydrążyć gniazda nasienne, a na ich miejsce nałożyć odrobinę dżemu.
Ciasto wyjęte z lodówki rozwałkować na grubość około trzech, czterech centymetrów i pokroić w kwadraty takiej wielkości, żeby zmieściła się na nich połówka jabłka.
Na każdym kwadracie układać jabłka przekrojem ku górze i sklejać naroże nad środkiem każdej połówki.
Oklejone ciastem jabłka ułożyć na opłukanej zimną wodą blasze i wstawić do gorącego, nie mniej niż dwieście dwadzieścia stopni piekarnika.
Gdy powierzchnia ciastek się zrumieni zmniejszyć płomień.
Po upieczeniu od razu zdjąć z blachy. 

Trzy precle – burza nad jeziorem



Wieczór zapowiadał się idealnie. Pośród licznych domków letniskowych znaleźliśmy nasz trzypokojowy drewniany domek z wielkim tarasem – nasze miejsce na nocleg. Dla każdego znalazło się miejsce. Mój mąż i ja wybraliśmy najmniejszy pokoik. Nam we dwójkę z powodzeniem taki będzie wystarczający. Zresztą ten najmniejszy naszym zdaniem był najprzytulniejszy. Po ulokowaniu się w domku, wszyscy ubraliśmy się w stroje kąpielowe i poszliśmy na pobliską plażę wykąpać się. Woda w jeziorze była przyjemnie ciepła. Z wielką przyjemnością położyłam się na wodzie poddając się delikatnemu falowaniu. Chwilo trwaj - pomyślałam. Po błogim dryfowaniu nabrałam ochotę na odrobinę szaleństwa z dzieciaczkami. Dorosła część towarzystwa dołączyła do naszych wygłupów. Najpierw ochlapywaliśmy siebie nawzajem wodą, robiąc przy tym wiele krzyku i hałasu. Później naszła nas chęć na zabawę z piłką. Najwięcej radości miały z tych spontanicznych zabaw w wodzie dzieciaki. W końcu przemęczone towarzystwo kolejno zaczęło wychodzić na plażę. Ja również. Po wyjściu z wody prawie natychmiast odczułam silne ssanie w żołądku. Dobrze, że oprócz ręczników i butelki z wodą mineralną zabrałam ze sobą słodycze. Sięgnęłam po nie i poczęstowałam współtowarzyszy wyprawy. Ucieszyłam się, że wszystkim smakował mój poczęstunek, okrzyknięty przez nich mianem najsmaczniejszych czekoladek. Słusznie je tak nazwano, bo jak ostatnio pisałam Pasja Advocat od Dr Gerarda to jedna z wielu przeze mnie lubianych słodkich propozycji od tego producenta. Na tej mojej top liście znajduje się również Torcik C-moll orzechowy. Są to najlepsze delikatne wafelki przekładane dwoma przepysznymi rodzajami kremów: kakaowym i orzechowym. Jeszcze inny rarytas, jakże uwielbiany przeze mnie to Patysie śmietankowe – najlepsze markizy o podłużnym kształcie przełożone kremem o smaku śmietankowym. Oczywiście wszystkie te wyroby cukiernicze są od tego samego producenta Dr Gerarda.
Z zamyślenia wybił mnie brat, trącając mnie w ramię. Trzeba pójść na kolację – zaproponował. Wszyscy pozbierali już swoje rzeczy i czekali na mnie. Szybko wytrzepałam ręcznik, wzięłam z piasku koszyk plażowy i dołączyłam do grupy. Za około pół godziny byliśmy umyci, przebrani i coraz bardziej głodni. Nie przywieźliśmy nic do jedzenia ze sobą, dlatego kolację zjedliśmy w pobliskim barze. Po powrocie do domku letniskowego dalej cieszyliśmy się piękną pogodą i wysoką temperaturą powietrza, chociaż zrobiło się już zupełnie ciemno. Rozsiedliśmy się na tarasie przed domkiem. Brat wyciągnął wino i zabawiał towarzystwo opowieściami o swoich podróżach. Ja wsłuchiwałam się w rozmową i w dźwięki nadchodzącej nocy. W pewnym momencie przyroda jakby przycichła a w oddali słychać było pohukiwanie piorunów. Z minuty na minutę grzmoty stawały się głośniejsze, niebo rozbłyskało co chwilę. Nadciągająca burza nie wystraszyła nas. Przeciwnie. Poszliśmy na plażę. Tylko dzieci z bratową zostały w domku. Nigdy jeszcze nie byłam podczas burzy nad wodą a chciałam zobaczyć jak wygląda to zjawisko nad jeziorem. To co zobaczyłam było za razem i straszne i piękne, a na pewno pełne grozy i romantyzmu.

czwartek, 29 stycznia 2015

Wędkowanie

We wtorek gdy pan Witold był po obiedzie i pił herbatę zaparzoną przez żonę panią Krystynę i delektując się markizami od Dr Gerarda tak lubianymi przez niego nagle zadzwonił  telefon. Podszedł do niego i podniósł słuchawkę , rozległ się w niej głos dobrego jego kolegi. Dzwonił on z propozycją wyjazdu w weekend na wędkowanie. Pan Witold przystał na tą propozycję. Odłożył słuchawkę i po chwili wahania wystukał numer telefonu, dzwonił on do następnego kolegi też pasjonata wędkowania. Kolega odebrał telefon i teraz pan Witold składał propozycje wyjazdu w sobotę na wędkowanie. Kolega bardzo się ucieszył perspektywą wyjazdu na wędkowanie i też przystał na tą propozycję. Po skończonej rozmowie wrócił on do stołu i dalej zaczął chrupać najlepsze markizy od Dr Gerarda. Jego żona w tym czasie popijając herbatę rozkoszowała się najlepszą mleczną czekoladą od Dr Gerarda. Rozmowę podjął pan Witold informując małżonkę o rozmowie jaką przed chwilą przeprowadził z kolegami, Pani Krystyna słuchała z uwagą. Gdy Witold skończył mówić Podzieliła jego pogląd, że i tak nie mieli nic w planie na ten weekend i to będzie najlepsza okazja dla niego na spędzenie wolnego czasu i odpoczynku od pracy. Następnego dnia Witold rozpoczął przygotowania do wyjazdu na wędkowanie. Po zjedzeniu obiadu wziął klucze od piwnicy i poszedł po pudełko z przyborami wędkarskimi, Przyniósł je do domu i zaczął przeglądać zawartość. Kryło ono skarby Witolda. Były w nim różnego rodzaju haczyki, spławiki i inne rzeczy tak potrzebne wędkarzowi. Pan Witold każdą rzecz skrupulatnie oglądał i niepotrzebne rzeczy już zużyte odkładał na gromadkę. Następnie wyrzucił te rzeczy. Pomyślał jutro uzupełnię je w sklepie wędkarskim i po uporządkowaniu rzeczy w swoim pudełku oraz tak podjętej decyzji zasiadł do stołu aby podjeść najlepsze Markizy od Dr Gerarda, te dwa krążki z umieszczonym w środku kremem bardzo lubił. Następnego dnia jak postanowił pojechał do sklepu wędkarskiego, drzwi do sklepu były otwarte więc wszedł do niego. Już sama wystawa zdradzała, że to sklep dla wędkarzy. Były na niej różnego rodzaju wędki, spławiki i kołowrotki. Pan Witold zażyczył sobie aby mu podano haczyki różnych rozmiarów wybranych przez niego oraz spławiki. Pan ekspedient mu podał i pan Witold zapłaciwszy wyszedł z niego. Był zadowolony iż dostał wszystkie rzeczy tak mu potrzebne na wyjazd. W sobotę dzień wyjazdu wstał on bardzo rano, Pani Krystyna przygotowała mu śniadanie i kanapki na czas pobytu nad jeziorem. Pan Witold nie zapomniał wziąć z sobą najlepszych markiz od Dr Gerarda, a żona ze słodkości zapakowała mu jeszcze Najlepszą mleczną czekoladę od tego samego producenta. Uzgodnili, że to pan Witold na te wędkowanie pojedzie swoim samochodem, a oni pojadą razem z nim. Gdy już wszyscy byli w samochodzie temat rozmowy przeszedł na temat dzisiejszego wędkowania w czasie rozmowy Witold poczęstował kolegów markizami od Dr Gerarda i oni je zachwalali. Po dojechaniu nad jezioro, każdy z nich udał się na swoje miejsce. Pan Witold był zadowolony z wędkowania, złapał kilka ryb i teraz jego małżonka poda je na obiad.


ciasto bez pietrzenia na cherbatnikach

Jadłem ciasto na cherbatnikach. Jesto ciasto bez pietrzenia. Przepis poniżej. Kupiłem cherbatniki Firmy Doktor Gerard po ich skomsumowaniu stwierdziłem że najleprze i najsmaczniejsze są cherbatniki firmy Doktor Gerard.Składniki:
ok. 510g herbatników (ok. 75 sztuk. Wychodzą 3 warstwy, każda po ok. 25 herbatników)
Masa budyniowa:
1 budyń malinowy (waniliowy lub śmietankowy; opakowanie na 500ml mleka)
400ml mleka
100g malin (świeżych lub mrożonych)
3 płaskie łyżeczki żelatyny w proszku
200g słodkiej śmietany 30- 36%
Bita śmietana:
150g malin (świeżych lub mrożonych)
300g słodkiej śmietany 30- 36%
1 śmietan-fix
2 łyżki cukru pudru
Polewa kokosowa:
100g cukru
50g masła
100g płynnej, słodkiej śmietany 30- 36%
50g kokosu (czerwony lub zwykły)
Sposób przygotowania:
1. Przygotować masę budyniową. Żelatynę namoczyć w 6 łyżkach zimnej wody. Budyń przygotować
według przepisu na opakowaniu tylko w 400ml mleka. (Jeśli budyń jest bez cukru, dodać
cukier). Do gorącego budyniu, dodać żelatynę i dokładnie wymieszać.
2. 100g malin umyć, osuszyć i przetrzeć przez sitko, żeby oddzielić pestki. Maliny wmieszać
do lekko ciepłego budyniu (najlepiej trzepaczką). Pozostawić do całkowitego ostygnięcia.
3. Ubić śmietanę i wmieszać delikatnie do budyniu.
4. Formę prostokątną o wymiarach około 35x24cm wyłożyć herbatnikami. (Ja użyłam formy
rozciąganej tak, że mogłam ją tak ustawić, aby nie łamać herbatników. U mnie wyszło
po 5 herbatników wzdłuż i wszerz).
5. Na herbatnikach rozsmarować masę budyniową. Wyłożyć drugą warstwę herbatników. Ciasto
wstawić do lodówki.
6. W tym czasie przygotować kolejną warstwę. 150g malin umyć, osuszyć i zmiksować. (Można
przetrzeć przez sitko. Ja tego nie robiłam). Śmietanę ubić razem ze śmietan-fix,
dodając na końcu cukier puder. Ubitą śmietanę delikatnie wmieszać do malin. Gotową
masę wyłożyć na herbatniki. Następnie wyłożyć ostatnią warstwę herbatników. Ciasto
wstawić do lodówki.
7. Przygotować polewę kokosową. Śmietanę, masło i cukier rozpuścić w rondelku. Dodać
kokos i chwilę podgrzewać, aż masa lekko zgęstnieje. (ale nie za bardzo. Musi pozostać
lekko płynna, aby dało się ją rozprowadzić na herbatnikach).
8. Polewę kokosową wyłożyć na herbatniki.
9. Ciasto wstawić do lodówki, na co najmniej 12 godz.
Smacznego

WAKACYJNE SPOTKANIE



W tegoroczne wakacje miałam zaplanowane bardzo ważne spotkanie. W lipcu do Polski przyjeżdżała moja koleżanka ze studiów, która zaraz po obronie pracy magisterskiej wyjechała do Stanów. Przez cały okres nauki byłyśmy ze sobą bardzo zżyte, nie mogłam więc przegapić tej okazji. Musiałam w taki sposób poukładać swoje wakacyjne plany, żebym mogła się z nią zobaczyć. Tym bardziej, że Iza zamierzała zostać w Poznaniu tylko dwa dni, a kolejną wyprawę do kraju planowała dopiero za pięć lat.
Koleżanka wolała odwiedzić mnie w domu, nie chciała spotykać się w żadnym lokalu. Uważała, że rozmowa w moim ogrodzie, w otoczeniu zieleni będzie o wiele przyjemniejsza. Z resztą ona zawsze lubiła spotykać się w zacisznych i ustronnych miejscach.
Niesamowicie cieszyłam się z tej wizyty, nie mogłam się doczekać, kiedy znowu będziemy mogły pośmiać się wspominając nasze szaleństwa. Prawdę mówiąc liczyłam nawet dni w kalendarzu. Spotkanie niestety nie miało być długie, ponieważ koleżanka właśnie tego dnia wybierała się  już w dalszą podróż. Zapowiedziała więc, że wpadnie tylko na pół godzinki.
Zastanawiałam się czym ją poczęstować, była przecież niecodziennym gościem. Na jedzenie obiadu nie miałyśmy zbyt wiele czasu, postanowiłam zatem, że spędzimy te krótkie chwile przy dobrej kawie.
Wybrałam do niej słodycze DR GERARDA. Była to NAJLEPSZA MLECZNA CZEKOLADA  I NAJSMACZNIEJSZE BISZKOPCIKI, jakie mogłam jej zaproponować. Iza zajadała się tymi wyrobami, jak  powiedziała, DR GERARD ją miło zaskoczył. Ucieszyłam się, że trafiłam w jej smak oraz,  że udało mi się ją zadowolić. Spotkanie, choć tak bardzo krótkie było naprawdę udane. Kiedy już się żegnałyśmy mój mąż ku naszemu zdziwieniu zapakował Izie na drogę własno ręcznie upieczone
Ciasteczka owocowe.

Składniki na 6 porcji.
Na kruche ciasto.
Jedna niepełna szklanka mąki.
Jedno jajko.
 Cztery łyżki masła lub margaryny.
Dwie łyżki cukru.
Szczypta soli.

Na ciasto ptysiowe.
Trzy jajka.
Cztery łyżki mąki.
Jedna łyżka masła lub margaryny.
Jedna łyżka mąki ziemniaczanej.
Pół łyżeczki cukru.
Szczypta soli.

Do dekoracji.
Trzy kiwi.
Sześć łyżeczek konfitury morelowej.

Sposób przyrządzenia.
Przygotować kruche ciasto.
Mąkę wymieszać z jajkiem, rozdrobnionym tłuszczem, cukrem i solą.
Całość zagnieść na gładkie, jednolite ciasto.
Przykryć, włożyć na trzydzieści minut do lodówki.

Przygotować ciasto ptysiowe.
Zagotować w rondlu pół szklanki wody z cukrem, solą i tłuszczem.
Mąkę połączyć z mąką ziemniaczaną i wsypać do masy.
Mieszać tak długo, aż ciasto zacznie łatwo odchodzić od dna rondla.
Wówczas zdjąć z ognia, dodać do masy jajko.
   
Ciasto przestudzić.
Kolejno dodawać pozostałe jajka.
Kruche ciasto rozwałkować na posypanym mąką blacie, wyciąć sześć kółek o średnicy dziesięć centymetrów.
Blachę wyłożyć papierem pergaminowym.
Ułożyć na niej krążki kruchego ciasta.
Ciasto ptysiowe przełożyć do szprycki, nałożyć końcówkę w kształcie gwiazdki.
Wyciskać na brzegi kruchych spodów.
Wstawić do wcześniej nagrzanego piekarnika.
Piec trzydzieści minut w temperaturze dwieście stopni. Wyjąć z pieca, odstawić do przestygnięcia.
Owoce kiwi obrać, przekroić na pół, pokroić w pół centymetrowej grubości plasterki.
Każde ciastko wypełnić łyżką konfitury morelowej i obłożyć plasterkami kiwi.
Czas przygotowania trzydzieści minut (bez czasu oczekiwania).
Jedna porcja to 390 kalorii.
Ciasteczka owocowe bardzo dobrze smakują z bitą śmietaną.