wtorek, 20 stycznia 2015

herbatnikowy andrut

Ludzie mają różne zainteresowania, tak zwane hobby. Jedni kolekcjonują znaczki, inni jazdę konno, a jeszcze inni uwielbiają jazdę na rowerze. Mogę tak wymieniać bez końca. Ja interesuję się ogrodnictwem. Jest, to jedno z najprzyjemniejszych moich zajęć zwłaszcza po pracy. Być może dużo osób będzie tym zaskoczona. Jednak przebywanie na świeżym powietrzu wpływa pozytywnie na moje samopoczucie i odstresowanie od problemów dnia codziennego. Bardzo lubię patrzeć jak rosną warzywa, kwiaty i inne rośliny. Ciągle coś upiększam w swoim ogrodzie, a przy okazji rozwijam swoje zainteresowania czytając książki i przeglądając strony internetowe związane z tym tematem. Nie muszę chodzić na siłownie czy fitness, ponieważ mam dużo ruchu na świeżym powietrzu. Trzeba mieć cierpliwość, bo nie zawsze jest po naszej myśli. Czasem rośliny protestują i nie chcą rosnąć. Gdzieś tkwi przyczyna, a my nie wiemy gdzie. Tak miałam z hortensją ogrodową. Ze swojego doświadczenia przekonałam się, że nie wszystkie rośliny nadają się do mojego ogrodu. Na początku, gdy mąż przygotował mi ziemię, to chciałam zasadzić jak najwięcej roślin. Tutaj zrobiłam wielki błąd, bo w następnych latach powstał chaos i musiałam przesadzić rośliny na inne miejsce lub po prostu wydać znajomym. Mój początek bawienia się w rolnika był trudny. Pochodzę z miasta i z polem nie miałam nic do czynienia. Mąż urodził się na wsi. Od najmłodszych lat pomagał rodzicom w robotach polnych. Od jego rodziców otrzymaliśmy kawałek ziemi, na którym wybudowaliśmy domek. Resztę podzieliliśmy na warzywnik, drzewa owocowe, krzewy porzeczki, maliny, agrest i na końcu zrobiliśmy miejsce do wypoczynku. Jest tam altanka, w której pijemy kawę i posilamy się najlepszymi kruchymi wafelkami Dr. Gerarda.  
Czasami w sobotę przyjeżdżają do nas znajomi z dziećmi. Wtedy robimy grilla, a maluchy bawią się z naszymi pociechami. Mamy dziecinną zjeżdżalnie połączoną z domkiem. Tam spędzają bezpiecznie czas. Oczywiście pilnujemy ich, żeby sobie nie zrobiły krzywdy. Są w ciągłym ruchu i potrzebują zawsze coś przekąsić. Jak są głodne to biegną do stolika i podjadają ciasteczka. Ja na takie okazje robię herbatnikowy andrut Składniki;
1andrut, 2 paczki najlepszych herbatników Dr. Gerarda, 1 kostka
margaryny, 2 szklanki cukru, 2 jajka, kwasek cytrynowy, 1 łyżeczka
powidło na jedną warstwę
Przygotowanie;
Kwasek rozpuścić w 1/3 szklanki gorącej wody. Herbatniki zmielić.
Utrzeć margarynę, dodać cukier, mieszając wbić jajka, a następnie wsypać herbatniki. Ciągle mieszając dodawać rozpuszczony kwasek. Kwasek daje się według upodobań. Jeśli ktoś woli kwaśniejsze, to da więcej kwasku. Wszystko dokładnie utrzeć i smarować wafle. Jedną warstwę delikatnie przełożyć powidłem. Są wyśmienite, mają słodko kwaśny smak. Moje dzieci przepadają za tymi łakociami.   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz