Latem mój mąż i ja często bywamy
u moich rodziców na wsi. Z rodzicami mieszkają mój brat, bratowa i ich dwie córeczki. Lubimy tam
przebywać z uwagi na piękną okolicę oraz to co jest niezwykle ważne dla nas,
potrzeby przebywania z rodziną. Szczególnie serdeczny, poza rodzicami, mamy
kontakt z naszą kochaną młodzieżą, czyli z moimi bratanicami: Martą i Olą.
Pewnego razu, gdy tam gościliśmy otrzymaliśmy od dziewcząt bardzo ciekawą
propozycję. Siedzieliśmy jak zwykle w ogrodowej altance za domem, pogryzając
najlepsze krakersy jakie można sobie wyobrazić. Chodzi mi mianowicie o takie
podłużne, lekkie paluszki posypane sezamem o nazwie Bierki Sezamowe z
asortymentu, bardzo dobrze dla mnie znanej firmy Dr Gerard. W pewnym momencie
Ola zaproponowała wspólny wyjazd do Warszawy. Wujaszek zaprosił je na tydzień
razem z ich rodzicami. Jednak rodzice nie mogli ruszyć się z domu. Lato dla
rolnika to sezon wzmożonych prac na gospodarstwie. Wujek natomiast nie będzie
miał zbyt wiele czasu na pokazanie dziewczynom Warszawy, bo też pracuje a
ciocia wyjechała służbowo. Natomiast my długo nie zastanawialiśmy się nad tą
propozycją. Termin nam pasował, a wyjazd z radosnymi nastolatkami na wakacje to
super sprawa. Mamy z nimi zupełnie koleżeńskie relacje, bez jakiegoś
uciążliwego dystansu. To sprawia, że bardzo dobrze bawimy się w swoim
towarzystwie. Od razu zadzwoniliśmy do wujka czy nie będzie miał nic przeciwko,
jeśli to my przyjedziemy zamiast mego brata i bratowej. Bez żadnych oporów
zgodził się na taką zamianę. Zaczęliśmy układać plan zwiedzania. Mój mąż
poszedł na chwilę do domu, a gdy wracał zobaczyliśmy w jego rękach trzy precle
w masie czekoladowej oraz opakowanie najsmaczniejszych kruchych ciasteczek Yes!
z czarnuszką. Stwierdził, że trzeba uczcić wspólny wyjazd, a specjały Dr
Gerarda wspaniale się do tego nadają. Z aprobatą przyjęliśmy jego propozycję.
Dalej układaliśmy napięty grafik wyjazdu. Po porcji słodyczy się lepiej myśli,
więc nasz plan w mig został opracowany. Znalazł się tam i wypad do zoo i na
basen. Chcieliśmy odwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego i Centrum Kopernika.
Zaplanowaliśmy wjazd na Pałac Kultury po zachodzie słońca i obejrzenie
multimedialnego pokazu tańczących fontann oraz zakupy w galeriach handlowych.
Wszystko to miały dopełnić spacery starówką i Łazienkami Królewskimi. Ciekawie
nam się to wszystko zapowiadało. Aż nie mogliśmy się doczekać. Do wyjazdu
zostały dwa tygodnie, a my we czwórkę ciągle wracaliśmy do tego tematu. Nasze
rozmowy przerwała mama. Przyniosła nam kolejny słodki poczęstunek. Tym razem
była to wyśmienita, najlepsza kostka waflowa przełożona kremem kakaowym w
czekoladzie o ciekawej nazwie Pryncykostka. Wyroby Dr Gerarda towarzyszyły nam
codziennie umilając czas oczekiwania na wymarzony wyjazd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz