Był ciepły lipcowy dzień. Było po południu i pan Witold
wrócił z pracy. Pani Krystyna podała mu obiad. Podczas posiłku oznajmił żonie,
że zamierza zmienić samochód. Po obiedzie pani Krystyna zaparzyła herbatę i
nasypała do miseczki najlepsze biszkopty od Dr Gerarda, wiedziała jak mąż
przepada za tymi ciastkami a sobie ułamała najlepszą mleczną czekoladę od tego
samego producenta. Rozmowę podjęła właśnie ona. Zapytała się męża czy aby nie
żartuje jednak on zaprzeczył, mówiąc , że to jest już jest konieczność
ponieważ teraz mogą mieć problemy z
znalezieniem kupca na ich stary samochód. Rozmowa toczyła się na temat starego
samochodu, jak najlepiej będzie znaleźć kupca. Rozmowie ich przysłuchiwała się
córka, budziła ona u niej ciekawość i, zapytała się czy tato ma już upatrzony
jakiś model. Odpowiedział jej, że na razie się jeszcze nad tym nie zastanawiał
i decyzję podejmą wspólnie. Podjęli decyzję, że ogłoszenie o sprzedaży samochodu
umieszczą w lokalnej gazecie. Zredagowali je, a córka poszła na parking, zrobiła
zdjęcie ich samochodowi i umieściła je w internecie. Tymczasem pan Witold pytał
się nawet kolegów w pracy czy nie chcą kupić jego samochodu jednak nikt nie
reflektował. Czas mijał, a potencjalny kupiec się nie zgłaszał. Pewnej
niedzieli podczas jedzenia lubianej mlecznej czekolady od Dr Gerarda przez
panią Krystynę, podsunęła ona myśl mężowi, że skoro nie zgłaszają się kupcy aby
pojechał do pobliskiej miejscowości na giełdę samochodową. Pan Witold przystał
na taką propozycję. Teraz pozostało mu tylko wyszykować samochód. W sobotę rano
po zjedzeniu śniadania i przekąszeniu tych tak bardzo lubianych przez niego
najlepszych biszkoptów od Dr Gerarda udał się na parking gdzie miał zaparkowany
samochód. Otworzył drzwi, usiadł na miejscu kierowcy, odpalił silnik i ruszył.
Podróż jego trwała chwilkę. Zajechał on do myjni samochodowej. Wjechał on do
tunelu, najpierw karoserię jego samochodu zrosiła woda. A później po całej
karoserii zaczęły przetaczać się szczotki. Pan Witold siedząc w samochodzie
podjadał sobie swoje biszkopciki od Dr Gerarda. Po wyjechaniu z tunelu myjącego
podjechał na miejsce gdzie był podciągnięty kabel, wyjął odkurzacz z bagażnika,
włączył wtyczkę do kontaktu i zaczął odkurzać wnętrze samochodu. Po odkurzeniu
i stwierdzeniu, że jest dobrze schował odkurzacz do bagażnika i ruszył do domu.
Pod blokiem na miejscu parkingowym zajął się woskowaniem karoserii samochodu. gdy lakier
zaczął połyskiwać w promieniach słońca stwierdził, że jest już dobrze i tak
oceniając sytuacje poszedł do domu. W niedzielę rano wstał pan Witold pełen
obaw o sprzedaż samochodu i w takim nastroju pojechał na giełdę. Samochodów do
sprzedaży było dużo, pan Witold czekając na potencjalnego kupca podjadał
najlepsze biszkopty od Dr Gerarda, a żona dała mu jeszcze najlepszą mleczną
czekoladę od Dr Gerarda i w tej słodkości i on teraz zasmakował. Wreszcie
zjawił się potencjalny kupiec. Pan Witold odpowiadał na jego pytania pokazując
samochód. Wreszcie dobili targu. Pan Witold musiał trochę obniżyć cenę
sprzedaży. Teraz pozostało kupno nowego. Witold jako nowy samochód wybrał markę
Skody na co rodzina przystała Wybrali się więc do salonu sprzedającego tą markę
samochodu i zakupili nowy samochód.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz