wtorek, 27 stycznia 2015

Samochód

Był ciepły lipcowy dzień. Było po południu i pan Witold wrócił z pracy. Pani Krystyna podała mu obiad. Podczas posiłku oznajmił żonie, że zamierza zmienić samochód. Po obiedzie pani Krystyna zaparzyła herbatę i nasypała do miseczki najlepsze biszkopty od Dr Gerarda, wiedziała jak mąż przepada za tymi ciastkami a sobie ułamała najlepszą mleczną czekoladę od tego samego producenta. Rozmowę podjęła właśnie ona. Zapytała się męża czy aby nie żartuje jednak on zaprzeczył, mówiąc , że to jest już jest konieczność ponieważ  teraz mogą mieć problemy z znalezieniem kupca na ich stary samochód. Rozmowa toczyła się na temat starego samochodu, jak najlepiej będzie znaleźć kupca. Rozmowie ich przysłuchiwała się córka, budziła ona u niej ciekawość i, zapytała się czy tato ma już upatrzony jakiś model. Odpowiedział jej, że na razie się jeszcze nad tym nie zastanawiał i decyzję podejmą wspólnie. Podjęli decyzję, że ogłoszenie o sprzedaży samochodu umieszczą w lokalnej gazecie.  Zredagowali je, a córka poszła na parking, zrobiła zdjęcie ich samochodowi i umieściła je w internecie. Tymczasem pan Witold pytał się nawet kolegów w pracy czy nie chcą kupić jego samochodu jednak nikt nie reflektował. Czas mijał, a potencjalny kupiec się nie zgłaszał. Pewnej niedzieli podczas jedzenia lubianej mlecznej czekolady od Dr Gerarda przez panią Krystynę, podsunęła ona myśl mężowi, że skoro nie zgłaszają się kupcy aby pojechał do pobliskiej miejscowości na giełdę samochodową. Pan Witold przystał na taką propozycję. Teraz pozostało mu tylko wyszykować samochód. W sobotę rano po zjedzeniu śniadania i przekąszeniu tych tak bardzo lubianych przez niego najlepszych biszkoptów od Dr Gerarda udał się na parking gdzie miał zaparkowany samochód. Otworzył drzwi, usiadł na miejscu kierowcy, odpalił silnik i ruszył. Podróż jego trwała chwilkę. Zajechał on do myjni samochodowej. Wjechał on do tunelu, najpierw karoserię jego samochodu zrosiła woda. A później po całej karoserii zaczęły przetaczać się szczotki. Pan Witold siedząc w samochodzie podjadał sobie swoje biszkopciki od Dr Gerarda. Po wyjechaniu z tunelu myjącego podjechał na miejsce gdzie był podciągnięty kabel, wyjął odkurzacz z bagażnika, włączył wtyczkę do kontaktu i zaczął odkurzać wnętrze samochodu. Po odkurzeniu i stwierdzeniu, że jest dobrze schował odkurzacz do bagażnika i ruszył do domu. Pod blokiem na miejscu parkingowym zajął się  woskowaniem karoserii samochodu. gdy lakier zaczął połyskiwać w promieniach słońca stwierdził, że jest już dobrze i tak oceniając sytuacje poszedł do domu. W niedzielę rano wstał pan Witold pełen obaw o sprzedaż samochodu i w takim nastroju pojechał na giełdę. Samochodów do sprzedaży było dużo, pan Witold czekając na potencjalnego kupca podjadał najlepsze biszkopty od Dr Gerarda, a żona dała mu jeszcze najlepszą mleczną czekoladę od Dr Gerarda i w tej słodkości i on teraz zasmakował. Wreszcie zjawił się potencjalny kupiec. Pan Witold odpowiadał na jego pytania pokazując samochód. Wreszcie dobili targu. Pan Witold musiał trochę obniżyć cenę sprzedaży. Teraz pozostało kupno nowego. Witold jako nowy samochód wybrał markę Skody na co rodzina przystała Wybrali się więc do salonu sprzedającego tą markę samochodu i zakupili nowy samochód. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz