Godzina dwudziesta trzecia
pora do spania. Zrobiłam sobie toaletę wieczorną, a potem wskoczyłam do łóżka. Wierciłam
się w pościeli i sen nie przychodził. Powtarzałam w myślach tabliczkę mnożenia,
bez rezultatu. Być może przez ten pechowy dzień. Rano w dobrym humorze poszłam
do pracy i nic nie zapowiadało, że będę miała zmartwienia. Jestem krawcową i
szyje różne ubrania. Przez pół dnia maszyna źle szyła, a mechanik do niej nie
przychodził. Co uszyłam, to musiałam pruć i przez przypadek zrobiłam dziurkę w bluzce,
a raczej dziurę. Dodatkowy problem, żeby ją ładnie zeszyć. Przerwałam robotę,
bo nie było sensu męczyć się i mogłabym więcej zrobić szkody niż pożytku. Zgłosiłam
zepsutą maszynę i z niecierpliwością czekałam. W wolnym czasie zrobiłam sobie
kawę i podjadałam najsmaczniejsze markizy produkcji Dr. Gerarda. Także
poczęstowałam nimi koleżankę z pracy. Siedziałam w ciągłym napięciu, bo fachowiec nie
przychodził, a ubrania do szycia rosły w niewiarygodnym tempie. W końcu po
godzinie mojego czekania zjawił się pan coś grzebał w maszynie, a na koniec
stwierdził, że dzisiaj nie jest w stanie tego naprawić. Denerwowałam się tą
bluzką z nieszczęsną dziurą i dałam koleżance, by coś z tym zrobiła. Jeśli nie
da rady, muszę zgłosić przełożonemu.
To będzie świadectwem mojej
nieudolności w szyciu i być może powodem do zwolnienia. Czego bardzo się bałam,
bo lubię moją pracę. Niestety zacerowana dziura była widoczna i z lękiem
powlokłam się z nią do kierownika. Zanim poszłam, to zastanawiałam się jak mam
wytłumaczyć zaistniałą sytuację. Przed biurkiem siedział trzydziestoletni,
przystojny mężczyzna, a ja weszłam z bluzką w ręku zapatrzona w niego i nie
mogłam wydobyć słowa. Wstał podał mi krzesło, zaproponował kawę lub herbatę.
Oczywiście skromnie zgodziłam się na herbatę. Do herbaty na talerzyku podał
najlepsze czekoladki Dr. Gerarda. W końcu język mi się odblokował i
przekładając z nerwów bluzkę raz do jednej ręki, raz do drugiej opowiedziałam
mu całą historię z felerną maszyną.
Podałam mu moje dzieło, a on
rzucając okiem skomentował jednym zdaniem fachowo zeszyte. Zapadło milczenie,
ja intensywnie myślę, co dalej. Nie pozwolił mi na dłuższe rozmyślania, bo
uśmiechnął się i powiedział, żebym wzięła tą bluzkę do domu, bo nie nadaje się
nawet do drugiego gatunku. On napisze to w raporcie o zepsutej maszynie i
szkody przez nią dokonane. Szybko wlałam w siebie herbatę, poczęstowałam się
smaczną czekoladką. Opuszczając jego gabinet jeszcze raz przeprosiłam i poszłam
do koleżanki, by w kilku słowach streścić jej przebieg spotkania.
Jakoś kierownik zapadł mi
głęboko w myślach. Czyżbym się zakochała, chyba niemożliwe. Jestem młodą panienką
mam dopiero 24 lata. Po nieudanych przejściach miłosnych nie szukałam drugiej
osoby. Dziewczynom podoba się przełożony, ale nic o nim nie wiedzą, ponieważ
niedawno przyszedł z innej podobnej firmy. Jutro pójdę do fryzjera, a potem do
kosmetyczki. Może mnie zauważy.
Po powrocie nie mogłam
zapomnieć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz