środa, 21 stycznia 2015

dalsze perypetie krawcowej

W poprzednim poście pisałam o moim nieudolnym szyciu. Od tego się właśnie zaczęła bliższa znajomość z  przełożonym w pracy. Tak jak wcześniej napisałam poszłam do fryzjera, kosmetyczki i zrobiłam się na bóstwo. Na drugi dzień pojechałam do pracy w odmienionym wyglądzie. Maszyna do szycia, która odmawiała posłuszeństwa została naprawiona przez mechanika. Bardzo dużo miałam szycia ze względu na wczorajszy przestój z winy maszyny. W czasie przerwy piliśmy z koleżanką kawę i jadłyśmy najsmaczniejszą kostkę waflową Dr. Gerarda. Przyjaciółka była zaskoczona moim wyglądem, a zwłaszcza obciętymi włosami. Nie mogła zrozumieć, dlaczego czarne długie włosy obcięłam do ramion. Wprawdzie podoba się jej teraz moja fryzura, ale długie włosy są wygodniejsze. Można je związać i nie przeszkadzają w pracy. Pod koniec dniówki przełożony przebiegł przez halę jak burza nawet się nie rozglądał. Trudno myślę sobie jestem tylko szwaczką. Po pracy poszłam do hipermarketu zrobić zakupy. W tych dużych sklepach człowiek nie wie, kiedy ma z nich wyjść. Dużo ciekawych rzeczy i są różne promocje. Plusem jest to, że jest wszystko w jednym miejscu. Praktycznie przeszłam wszystkie działy zatrzymując się po trochu w każdym z nich. Oprócz potrzebnych mi zakupów do koszyka wrzuciłam najlepsze rurki waflowe Dr. Gerarda. Mam mało pieniędzy i muszę ograniczyć swoje szaleństwa zakupowe. Miałam już ustawić się grzecznie w kolejce, gdy ktoś mnie zawołał. Odwróciłam się zdziwiona i go zobaczyłam, to był Przystojny kierownik z pracy. Przy krótkim oficjalnym przywitaniu stanęliśmy do   kasy. Pierwsze pytanie padło co mnie skłoniło do obcięcia włosów. Przecież takie miałam piękne. Zamurowało mnie, bo dla niego poszłam do fryzjera. Nie powiem mu tego, muszę wymyślić coś na poczekaniu. Zaprosił mnie na lody do pobliskiej kawiarni. Z chęcią się zgodziłam, bo uwielbiam lody. W kawiarni było sporo osób. Akurat w kącie jakaś para opuszczała stolik, to my szybko go zajęliśmy. Lody podano w dużych pucharkach z bakaliami, czekoladą, podlane ajerkoniakiem. Na początku zastanawiałam się o czym będę rozmawiała z tym mężczyzną. Nie musiałam się tak martwić, on sam zaczął temat i rozgadałam się jakbym go znała od dawna. Miło gawędziliśmy i śmialiśmy się. Dowiedziałam się, że ma 29 lat jest ode mnie o pięć lat starszy. Po dwóch godzinach podziękowałam mu. Spytał się czy może mnie odprowadzić i pomóc dźwigać torbę z zakupami. Z ochotą przystałam na taką ofertę. Po drodze umówiliśmy się do kina, bo grają nowy film. Ciekawa jestem, co on o mnie myśli, czy ja mu się podobam. On dla mnie jest super, ale nie będę na razie mówiła o nim mojej koleżance.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz