Pan Witold po skończonej pracy udał się na stację kolei SKM
skąd dojeżdżał do domu. Pod drogą zaszedł do sklepu aby kupić sobie do
chrupania coś słodkiego. Jego wybór padł na herbatniki, które uwielbiał, od Dr
Gerarda. Po dotarciu na stację odczekał kilka minut. Podjechała kolejka, wsiadł
i zajął miejsce siedzące. O tej porze dnia chociaż ruch osób wracających z
pracy był duży to kolej zadbała o to i zwiększyła częstotliwość kursowania
pociągów. Wyciągnął opakowanie ze najlepszymi herbatnikami od Dr Gerarda i
zaczął chrupać. Do domu miał kilka przystanków, jazda zajmowała mu niecałe pół
godziny. Gdy dotarł do stacji końcowej pociągu, wysiadł, to był jego przystanek
docelowy i ruszył w stronę domu. Pod drogą zastanawiał się co też jego małżonka
przygotowała na obiad. Po kilku minutach drogi na pieszo znalazł się pod
drzwiami od klatki schodowej jego bloku. Otworzył je i wszedł na piętro, pod
drzwiami stała jego córka wraz z koleżanką rozmawiając. Przywitał się i wszedł
do mieszkania. Żona właśnie nakładała obiad. Jego ulubione pierogi. Zasiedli
wszyscy do jedzenia. W czasie jedzenia zadzwonił telefon, Witold wstał aby go
odebrać, to dzwonił jego brat zapraszając ich w sobotę na urodziny swojego
syna, który kończył trzy latka. Po skończonej rozmowie usiadł aby dokończyć
obiad i podzielić się informacją z rodziną. Tą uroczystość brat planował zrobić
na działce jako, że to był lipiec i pogoda dopisywała. Teraz po obiedzie pani
Krystyna wstawiła wodę na kawę i połamała na spodek najlepszą mleczną czekoladę
od Dr Gerarda i podjęła rozmowę co też mogą kupić jej chrześniakowi, bo właśnie
syn brata pana Witolda był jej chrześniakiem. Propozycje były różne nawet do
rozmowy włączyła się ich córka. Podjęli decyzję, że najlepiej będzie się
rozejrzeć w sklepie z zabawkami i pozostawili to do piątku jako, że teraz był
poniedziałek to mieli prawie cały tydzień. Wreszcie nadszedł piątek i państwo
Kowalscy wybrali się na zakupy, a w szczególności po prezent dla chrześniaka
pani Krystyny. Odwiedzili kilka sklepów z zabawkami nie mogąc się zdecydować co
kupić. Wreszcie w jednym z sklepów w oko ich córce wpadła lokomotywa na
baterie, wydawała ona dźwięk jadącej ciuchci, a z komina puszczała parę
imitującą dym. Postanowili już teraz wszyscy, że ją kupią, a jako dodatek
trochę słodkości. Oczywiście w paczce ze słodyczami nie mogło zabraknąć najlepszej
czekolady od Dr Gerarda i najlepszych herbatników od Dr Gerarda tak lubianych
przez całą rodzinę. Na działkę brata pana Witolda musieli podjechać koleją, a
potem przesiąść się na autobus bo brat mieszkał w pobliskiej miejscowości.
Zjawili się jako pierwsi goście. Chłopiec był bardzo zadowolony z prezentu,
puszczał pociąg przy tym chrupiąc sobie herbatniki od Dr Gerarda.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz