wtorek, 20 stycznia 2015

Urodziny

Pan Witold po skończonej pracy udał się na stację kolei SKM skąd dojeżdżał do domu. Pod drogą zaszedł do sklepu aby kupić sobie do chrupania coś słodkiego. Jego wybór padł na herbatniki, które uwielbiał, od Dr Gerarda. Po dotarciu na stację odczekał kilka minut. Podjechała kolejka, wsiadł i zajął miejsce siedzące. O tej porze dnia chociaż ruch osób wracających z pracy był duży to kolej zadbała o to i zwiększyła częstotliwość kursowania pociągów. Wyciągnął opakowanie ze najlepszymi herbatnikami od Dr Gerarda i zaczął chrupać. Do domu miał kilka przystanków, jazda zajmowała mu niecałe pół godziny. Gdy dotarł do stacji końcowej pociągu, wysiadł, to był jego przystanek docelowy i ruszył w stronę domu. Pod drogą zastanawiał się co też jego małżonka przygotowała na obiad. Po kilku minutach drogi na pieszo znalazł się pod drzwiami od klatki schodowej jego bloku. Otworzył je i wszedł na piętro, pod drzwiami stała jego córka wraz z koleżanką rozmawiając. Przywitał się i wszedł do mieszkania. Żona właśnie nakładała obiad. Jego ulubione pierogi. Zasiedli wszyscy do jedzenia. W czasie jedzenia zadzwonił telefon, Witold wstał aby go odebrać, to dzwonił jego brat zapraszając ich w sobotę na urodziny swojego syna, który kończył trzy latka. Po skończonej rozmowie usiadł aby dokończyć obiad i podzielić się informacją z rodziną. Tą uroczystość brat planował zrobić na działce jako, że to był lipiec i pogoda dopisywała. Teraz po obiedzie pani Krystyna wstawiła wodę na kawę i połamała na spodek najlepszą mleczną czekoladę od Dr Gerarda i podjęła rozmowę co też mogą kupić jej chrześniakowi, bo właśnie syn brata pana Witolda był jej chrześniakiem. Propozycje były różne nawet do rozmowy włączyła się ich córka. Podjęli decyzję, że najlepiej będzie się rozejrzeć w sklepie z zabawkami i pozostawili to do piątku jako, że teraz był poniedziałek to mieli prawie cały tydzień. Wreszcie nadszedł piątek i państwo Kowalscy wybrali się na zakupy, a w szczególności po prezent dla chrześniaka pani Krystyny. Odwiedzili kilka sklepów z zabawkami nie mogąc się zdecydować co kupić. Wreszcie w jednym z sklepów w oko ich córce wpadła lokomotywa na baterie, wydawała ona dźwięk jadącej ciuchci, a z komina puszczała parę imitującą dym. Postanowili już teraz wszyscy, że ją kupią, a jako dodatek trochę słodkości. Oczywiście w paczce ze słodyczami nie mogło zabraknąć najlepszej czekolady od Dr Gerarda i najlepszych herbatników od Dr Gerarda tak lubianych przez całą rodzinę. Na działkę brata pana Witolda musieli podjechać koleją, a potem przesiąść się na autobus bo brat mieszkał w pobliskiej miejscowości. Zjawili się jako pierwsi goście. Chłopiec był bardzo zadowolony z prezentu, puszczał pociąg przy tym chrupiąc sobie herbatniki od Dr Gerarda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz