Ubiegłego lata byliśmy z mężem na
upragnionych wakacjach nad jeziorem w niewielkim hoteliku. Codziennie
chodziliśmy nad wodę kąpać się i poopalać. Spacerowaliśmy wzdłuż plaży
podziwiając krajobrazy pojezierza. Czasami wypożyczaliśmy kajaki żeby popływać.
Lubowaliśmy się chwilą kiedy fale podnosiły się i opadały wraz z nami wewnątrz
kajaku. Mogliśmy tak pływać bez końca. Jednym słowem w hotelu mało spędzaliśmy
czasu. Niestety pewnego dnia miałam krótki kryzys. Źle się poczułam i
postanowiłam dzień spędzić w hotelu. Mąż poszedł do apteki po lekarstwa. Ja
zostałam w łóżku. Gdy tak leżałam delektując się najlepszymi biszkoptami o
nazwie Biszkopciki Jaśki morelowe od ulubionego producenta Dr Gerarda,
usłyszałam pukanie. Poszłam otworzyć drzwi. Ku mojemu zaskoczeniu była to obca
kobieta. Jak się okazało pani pokojowa. Zaproponowała posprzątanie pokoju.
Zgodziłam się na to odruchowo. Niezręcznie mi było leżeć, kiedy pani sprzątała.
Dlatego usiadłam na skraju łóżka. Pani pokojowa poszła sprzątać do łazienki. W
pewnej chwili usłyszałam krzyk. Kobieta wybiegła z łazienki cała mokra.
Otrzepując się powiedziała, że ma dzisiaj pecha, bo właśnie słuchawka
prysznicowa wyleciała jej z rąk przy okazji oblewając ją wodą od stup do głów. Dalej
opowiadała, że wcześniej musiała posprzątać pokój strasznych bałaganiarzy. Tak była
przejęta i rozemocjonowana, że zanim się spostrzegłam zaczęła mówić
podniesionym głosem. W odpowiedzi chciałam sprecyzować powód dlaczego na mnie
krzyczy. Odpowiedziała obniżając ton, że nie ma do mnie pretensji, ale musi się
komuś wyżalić. Mówiąc to wzięła się za sprzątanie. Zrozumiałam, iż nie ma złych
intencji. Być może ma gorszy dzień a praca którą wykonuje nie należy do jej
ulubionych zajęć. Żal mi się zrobiło tej pani. Poczekałam, aż skończy swoje
obowiązki i zaproponowałam, by się poczęstowała słodyczami. Na talerzyku miałam
wcześniej już wspomniane Biszkopciki Jaśki morelowe – to takie dwa biszkoptowe
ciasteczka przełożone pysznym nadzieniem morelowym i polane polewą czekoladową.
Oprócz tego miałam najsmaczniejsze markizy Mafijne Black, również z asortymentu
wyrobów Dr Gerarda oraz kilka precelków w polewie czekoladowej od tego samego
producenta. Kobieta poczęstowała się i jedząc powiedziała, że są to najlepsze
markizy i najsmaczniejsze biszkopciki jakie jadła od dawna i że trudno jest
znaleźć dobre wyroby cukiernicze w obecnych czasach. Do gustu jej przypadły również
precelki, ponieważ bardzo lubi tego typu ciastka. Po krótkiej degustacji
pokojowa podziękowała za poczęstunek, musiała wrócić do swoich obowiązków. Ja
również podziękowałam kobiecie za posprzątanie.
Następnego dnia poczułam się lepiej.
Postanowiliśmy w pełni wykorzystać czas, który nam został do końca pobytu. W
pobliżu znajdował się zamek. Udało nam się wspiąć na basztę. Nie żałowaliśmy
naprawdę opłacało się. Widok na okolicę był przepiękny. Wieczorami chodziliśmy
do pobliskich tawern. Próbowaliśmy ryb z miejscowych smażalni. Uczestniczyliśmy
w wydarzeniach kulturalnych miasta. Zrobiliśmy dużo zdjęć. Dzień przed odjazdem
poszliśmy do sklepu po prowiant na podróż powrotną. Robiąc zakupy przypomniałam
sobie o znajomej pani pokojowej i wzięłam dla niej paczkę jej ulubionych precli
w czekoladzie od Dr Gerarda. Następnego dnia opuszczając pokój zostawiłam
upominek na stole.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz