Nadeszła zima, czyli jak niektórzy mówią okres białego
szaleństwa. Osobiście jestem amatorem sportów zimowych, lubię pozjeżdżać na
nartach. W tym roku wygospodarowałem kilka dni z urlopu na tą przyjemność.
Postanowiłem udać się do Zakopanego czyli stolicy Polskich sportów zimowych,
będzie to mój nie pierwszy wyjazd do tej miejscowości. Pozostaje mi się
spakować i ruszać w drogę, ale z tym zawsze miałem problem. Te pakowanie i
myśl,że mogę o czymś zapomnieć. Pewnie usiądę i zrobię sobie listę potrzebnych
rzeczy, które mam spakować.Zabrałem się ochoczo do tej czynności, bo myśl o
szusowaniu na stoku już zaczynała zaprzątać mi głowę. Pakowanie rzeczy z
zrobionej listy przebiegało nadpodziw sprawnie, jeszcze muszę udać się do
mojego ulubionego sklepiku po zapasy na drogę do jedzenia, znając siebie na
pewno kupię najlepsze krakersy od Dr Gerarda, ich lekko słonawy smak bardzo
przypadł do mojego gustu. Pani ekspedientka poleciła mi jeszcze rurki waflowe
mówiąc, że są bardzo pyszne (oczywiście od tego samego producenta). Teraz mając
już zrobione zakupy i będąc spakowany wyciągnąłem narty i kombinezon
narciarski. Ich stanem technicznym nie musiałem się martwić bo często je
sprawdzałem nawet gdy nie było potrzeby i teraz to się przydało. Parafina do
smarowania na swoim miejscu, a zapięcia butów sprawne. Narty przydało by się
już kupić nowe ale mam do moich starych zaufanie i sentyment. Tak spakowany
czekałem jutrzejszego dnia czyli pory wyjazdu. Noc minęła mi w pół śnie bo już
rozmyślałem o nartach, poranny dźwięk dobiegający z budzika dobitnie oznajmiał
mi,że to właśnie ta chwila wyjazdu. Zrobiłem sobie śniadanie nie zapominając o
małej przyjemności najlepszej mlecznej czekoladzie od Dr Gerarda. Do dworca w
Gdyni skąd odjeżdżał mój pociąg do Zakopanego musiałem podjechać kolejką SKM.
Przyjechałem trochę szybciej. Czekając na pociąg chrupałem sobie rurki waflowe
od Dr Gerarda tak polecane przez ekspedientkę. Pociąg został podstawiony
punktualnie z wolnym miejscem nie miałem problemu bo on rozpoczynał dopiero
swoją trasę, zająłem miejsce w przedziale. Podróż z Gdyni do Zakopanego mijała
mi powoli umilając sobie podróż chrupałem moje najlepsze krakersy od Dr Gerarda,
za oknami pociągu widziałem jak gęstnieje
opad śniegu. Jego pokrywa zbliżając się do tak oczekiwanej miejscowości stawała
się coraz wyższa, pomyślałem sobie ‘’wybrałem dobry czas na wyjazd’’. Po
długiej podróży pociąg dojechał do końcowej stacji, jestem już na miejscu.
Widok Giewontu zawsze przyprawiał mnie o zadumę , jego wielkość i ostre zarysy
budzą grozę nad potęgą gór. Teraz pozostaje mi tylko załatwić nocleg. Wybór
padł na prywatną kwaterę niedaleko Gubałówki, tak abym miał blisko do trasy narciarskiej.
Po odpoczynku wybrałem się na stok, ruch był niewielki, doszło do
nieoczekiwanego spotkania. Zetknąłem się z moim dobrym kolegą jeszcze ze
szkolnych lat. Zaprosiłem go do siebie na poczęstunek. Rozmowa mijała nam miło.
Na stole znalazły się tak przeze mnie lubiane najlepsze krakersy i teraz po
spróbowaniu najlepsze rurki waflowe od Dr Gerarda. Wymieniliśmy się adresami i
numerami telefonów. Czas mijał mi szybko i nadeszła pora powrotu do domu. Tak
miło spędzony czas na pewno mile będę pamiętał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz