We wtorek gdy pan Witold był po obiedzie i pił herbatę
zaparzoną przez żonę panią Krystynę i delektując się markizami od Dr Gerarda
tak lubianymi przez niego nagle zadzwonił telefon. Podszedł do niego i podniósł
słuchawkę , rozległ się w niej głos dobrego jego kolegi. Dzwonił on z
propozycją wyjazdu w weekend na wędkowanie. Pan Witold przystał na tą
propozycję. Odłożył słuchawkę i po chwili wahania wystukał numer telefonu, dzwonił
on do następnego kolegi też pasjonata wędkowania. Kolega odebrał telefon i
teraz pan Witold składał propozycje wyjazdu w sobotę na wędkowanie. Kolega
bardzo się ucieszył perspektywą wyjazdu na wędkowanie i też przystał na tą propozycję.
Po skończonej rozmowie wrócił on do stołu i dalej zaczął chrupać najlepsze
markizy od Dr Gerarda. Jego żona w tym czasie popijając herbatę rozkoszowała
się najlepszą mleczną czekoladą od Dr Gerarda. Rozmowę podjął pan Witold
informując małżonkę o rozmowie jaką przed chwilą przeprowadził z kolegami, Pani
Krystyna słuchała z uwagą. Gdy Witold skończył mówić Podzieliła jego pogląd, że
i tak nie mieli nic w planie na ten weekend i to będzie najlepsza okazja dla
niego na spędzenie wolnego czasu i odpoczynku od pracy. Następnego dnia Witold
rozpoczął przygotowania do wyjazdu na wędkowanie. Po zjedzeniu obiadu wziął
klucze od piwnicy i poszedł po pudełko z przyborami wędkarskimi, Przyniósł je
do domu i zaczął przeglądać zawartość. Kryło ono skarby Witolda. Były w nim
różnego rodzaju haczyki, spławiki i inne rzeczy tak potrzebne wędkarzowi. Pan
Witold każdą rzecz skrupulatnie oglądał i niepotrzebne rzeczy już zużyte
odkładał na gromadkę. Następnie wyrzucił te rzeczy. Pomyślał jutro uzupełnię je
w sklepie wędkarskim i po uporządkowaniu rzeczy w swoim pudełku oraz tak
podjętej decyzji zasiadł do stołu aby podjeść najlepsze Markizy od Dr Gerarda,
te dwa krążki z umieszczonym w środku kremem bardzo lubił. Następnego dnia jak
postanowił pojechał do sklepu wędkarskiego, drzwi do sklepu były otwarte więc wszedł do niego. Już sama wystawa zdradzała, że to sklep dla wędkarzy. Były na
niej różnego rodzaju wędki, spławiki i kołowrotki. Pan Witold zażyczył sobie
aby mu podano haczyki różnych rozmiarów wybranych przez niego oraz spławiki. Pan
ekspedient mu podał i pan Witold zapłaciwszy wyszedł z niego. Był zadowolony iż
dostał wszystkie rzeczy tak mu potrzebne na wyjazd. W sobotę dzień wyjazdu
wstał on bardzo rano, Pani Krystyna przygotowała mu śniadanie i kanapki na czas
pobytu nad jeziorem. Pan Witold nie zapomniał wziąć z sobą najlepszych markiz
od Dr Gerarda, a żona ze słodkości zapakowała mu jeszcze Najlepszą mleczną
czekoladę od tego samego producenta. Uzgodnili, że to pan Witold na te
wędkowanie pojedzie swoim samochodem, a oni pojadą razem z nim. Gdy już wszyscy
byli w samochodzie temat rozmowy przeszedł na temat dzisiejszego wędkowania w
czasie rozmowy Witold poczęstował kolegów markizami od Dr Gerarda i oni je
zachwalali. Po dojechaniu nad jezioro, każdy z nich udał się na swoje miejsce.
Pan Witold był zadowolony z wędkowania, złapał kilka ryb i teraz jego małżonka
poda je na obiad.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz