czwartek, 29 stycznia 2015

Wędkowanie

We wtorek gdy pan Witold był po obiedzie i pił herbatę zaparzoną przez żonę panią Krystynę i delektując się markizami od Dr Gerarda tak lubianymi przez niego nagle zadzwonił  telefon. Podszedł do niego i podniósł słuchawkę , rozległ się w niej głos dobrego jego kolegi. Dzwonił on z propozycją wyjazdu w weekend na wędkowanie. Pan Witold przystał na tą propozycję. Odłożył słuchawkę i po chwili wahania wystukał numer telefonu, dzwonił on do następnego kolegi też pasjonata wędkowania. Kolega odebrał telefon i teraz pan Witold składał propozycje wyjazdu w sobotę na wędkowanie. Kolega bardzo się ucieszył perspektywą wyjazdu na wędkowanie i też przystał na tą propozycję. Po skończonej rozmowie wrócił on do stołu i dalej zaczął chrupać najlepsze markizy od Dr Gerarda. Jego żona w tym czasie popijając herbatę rozkoszowała się najlepszą mleczną czekoladą od Dr Gerarda. Rozmowę podjął pan Witold informując małżonkę o rozmowie jaką przed chwilą przeprowadził z kolegami, Pani Krystyna słuchała z uwagą. Gdy Witold skończył mówić Podzieliła jego pogląd, że i tak nie mieli nic w planie na ten weekend i to będzie najlepsza okazja dla niego na spędzenie wolnego czasu i odpoczynku od pracy. Następnego dnia Witold rozpoczął przygotowania do wyjazdu na wędkowanie. Po zjedzeniu obiadu wziął klucze od piwnicy i poszedł po pudełko z przyborami wędkarskimi, Przyniósł je do domu i zaczął przeglądać zawartość. Kryło ono skarby Witolda. Były w nim różnego rodzaju haczyki, spławiki i inne rzeczy tak potrzebne wędkarzowi. Pan Witold każdą rzecz skrupulatnie oglądał i niepotrzebne rzeczy już zużyte odkładał na gromadkę. Następnie wyrzucił te rzeczy. Pomyślał jutro uzupełnię je w sklepie wędkarskim i po uporządkowaniu rzeczy w swoim pudełku oraz tak podjętej decyzji zasiadł do stołu aby podjeść najlepsze Markizy od Dr Gerarda, te dwa krążki z umieszczonym w środku kremem bardzo lubił. Następnego dnia jak postanowił pojechał do sklepu wędkarskiego, drzwi do sklepu były otwarte więc wszedł do niego. Już sama wystawa zdradzała, że to sklep dla wędkarzy. Były na niej różnego rodzaju wędki, spławiki i kołowrotki. Pan Witold zażyczył sobie aby mu podano haczyki różnych rozmiarów wybranych przez niego oraz spławiki. Pan ekspedient mu podał i pan Witold zapłaciwszy wyszedł z niego. Był zadowolony iż dostał wszystkie rzeczy tak mu potrzebne na wyjazd. W sobotę dzień wyjazdu wstał on bardzo rano, Pani Krystyna przygotowała mu śniadanie i kanapki na czas pobytu nad jeziorem. Pan Witold nie zapomniał wziąć z sobą najlepszych markiz od Dr Gerarda, a żona ze słodkości zapakowała mu jeszcze Najlepszą mleczną czekoladę od tego samego producenta. Uzgodnili, że to pan Witold na te wędkowanie pojedzie swoim samochodem, a oni pojadą razem z nim. Gdy już wszyscy byli w samochodzie temat rozmowy przeszedł na temat dzisiejszego wędkowania w czasie rozmowy Witold poczęstował kolegów markizami od Dr Gerarda i oni je zachwalali. Po dojechaniu nad jezioro, każdy z nich udał się na swoje miejsce. Pan Witold był zadowolony z wędkowania, złapał kilka ryb i teraz jego małżonka poda je na obiad.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz