Gdzieś w połowie tygodnia po obiedzie pani Krystyna rzuciła
propozycję aby weekend spędzić nad wodą.Był to koniec lipca, a lato tego
roku było bardzo ciepłe. Tak więc po zjedzeniu obiadu zajęli się układaniem
planu, aby umilić im rozmowę pani Krystyna wyciągnęła z szafki kruche wafelki i
zaparzyła herbatę. Propozycje były różne, ich córka chciała spędzić cały
weekend nad morzem, a pani Krystyna nad jeziorem W czasie rozważań zajadali się
najsmaczniejszymi kruchymi wafelkami od Dr Gerarda tak przez nich lubianymi. Wreszcie
pan Witold powiedział, że jeden dzień spędzą nad jeziorem, a drugi nad morzem i
ta propozycja została przez wszystkich zaakceptowana. Pan Witold też był
zadowolony z perspektywy spędzenia weekendu nad wodą. Weekend zbliżał się
szybko. Nadszedł piątek, w ten dzień państwo kowalscy wybrali się na zakupy aby
kupić coś do jedzenia na okres wypoczynku nad wodą. Pojechali do pobliskiego
dużego marketu. Ruch w sklepie był dość duży jako, że to przecież piątkowe
popołudnie, wzięli wózek i ruszyli między regały. Kosz z produktami zapełniał
się, jeszcze muszą odwiedzić stoisko z słodyczami, to najbardziej lubiła ich
córka. Spakowała ona do koszyka najlepszą mleczną czekoladę od Dr Gerarda i
kruche wafelki od tego samego producenta. Po zapłaceniu w kasie i zapakowaniu
produktów do bagażnika samochodu udali się do domu. W czasie tej drogi córka
państwa Kowalskich zapytała się czy może jutro nad jezioro (bo tak zaplanowali,
że ten pierwszy dzień spędzą nad jeziorem) może zaprosić swoją koleżankę. Pan Witold i pani Krystyna wyrazili zgodę. Po przyjeździe do
domu i rozpakowaniu rzeczy zakupionych w markecie córka pobiegła zaprosić
koleżankę na jutrzejszy wyjazd. Sobotni poranek obudził ich promykami słońca,
wstali i zaczęli przygotowania do wyjazdu. Pani Krystyna zajęła się
przygotowaniem posiłku, a pan Witold poszedł do piwnicy po dmuchany materac. Na
śniadanie do głównego dania pani Krystyna podała trochę słodkości, a mianowicie
najlepszą kostkę waflową od Dr Gerarda zakupioną wczorajszego dnia. Gdy
skończyli jeść córka państwa Kowalskich zadzwoniła po koleżankę iż może już
wychodzić. Zeszli po schodach na pobliski parking i zapakowali do bagażnika
rzeczy, a sami usadowili się na siedzeniach. Droga nad jezioro minęła im szybko, było to późne rano. Z miejscem do zaparkowania samochodu pan Witold miał
problemy ale w końcu udało mu się zaparkować. Znaleźli dogodne miejsce i
zaczęli się rozkoszować promieniami słońca i wodą. Ich córka wraz z koleżanką
gdy się nie kąpały lecz leżały na kocu chrupały sobie kruche wafelki od Dr Gerarda. Teraz i one przypadły do gustu jej koleżance. Późnym popołudniem wrócili do
domu, jeszcze został im jutrzejszy dzień plażowania mad morzem. Tu wybrali się
na Hel. Pan Witold przezornie z powodu dużego ruchu samochodów postanowił, że
wybiorą się pociągiem. Wstali wczesnym rankiem i tak samo jak wczorajszego dnia
powitały ich promyki słońca. Po dotarciu do stacji mieli jeszcze trochę czasu
aż przyjedzie pociąg i umilając sobie chwilę czekania chrupali najlepszą kostkę
waflową od Dr Gerarda. Nadjechał pociąg i zajęli miejsca, a że to był skład z
miejscami piętrowymi więc zajęli miejsce na piętrze tak aby lepiej widzieć
okolice podczas jazdy. W czasie podróży mijali pola i małe miejscowości. Po
pewnym czasie zobaczyli wiatraki wytwarzające prąd elektryczny. Na miejsce
plażowania czyli Hel dotarli punktualnie.
Wybrali plażę od strony morza. Czas plażowania mijał im szybko i
nadeszła pora powrotu. Podczas powrotu córka ich dojadała ostatnie kawałki
kruchych wafelków od Dr Gerarda. Wszyscy byli zadowoleni z tak spędzonego
weekendu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz