czwartek, 22 stycznia 2015

Weekend

Gdzieś w połowie tygodnia po obiedzie pani Krystyna rzuciła propozycję aby weekend spędzić nad wodą.Był to koniec lipca, a lato tego roku było bardzo ciepłe. Tak więc po zjedzeniu obiadu zajęli się układaniem planu, aby umilić im rozmowę pani Krystyna wyciągnęła z szafki kruche wafelki i zaparzyła herbatę. Propozycje były różne, ich córka chciała spędzić cały weekend nad morzem, a pani Krystyna nad jeziorem W czasie rozważań zajadali się najsmaczniejszymi kruchymi wafelkami od Dr Gerarda tak przez nich lubianymi. Wreszcie pan Witold powiedział, że jeden dzień spędzą nad jeziorem, a drugi nad morzem i ta propozycja została przez wszystkich zaakceptowana. Pan Witold też był zadowolony z perspektywy spędzenia weekendu nad wodą. Weekend zbliżał się szybko. Nadszedł piątek, w ten dzień państwo kowalscy wybrali się na zakupy aby kupić coś do jedzenia na okres wypoczynku nad wodą. Pojechali do pobliskiego dużego marketu. Ruch w sklepie był dość duży jako, że to przecież piątkowe popołudnie, wzięli wózek i ruszyli między regały. Kosz z produktami zapełniał się, jeszcze muszą odwiedzić stoisko z słodyczami, to najbardziej lubiła ich córka. Spakowała ona do koszyka najlepszą mleczną czekoladę od Dr Gerarda i kruche wafelki od tego samego producenta. Po zapłaceniu w kasie i zapakowaniu produktów do bagażnika samochodu udali się do domu. W czasie tej drogi córka państwa Kowalskich zapytała się czy może jutro nad jezioro (bo tak zaplanowali, że ten pierwszy dzień spędzą nad jeziorem) może zaprosić swoją koleżankę. Pan Witold i pani Krystyna wyrazili zgodę. Po przyjeździe do domu i rozpakowaniu rzeczy zakupionych w markecie córka pobiegła zaprosić koleżankę na jutrzejszy wyjazd. Sobotni poranek obudził ich promykami słońca, wstali i zaczęli przygotowania do wyjazdu. Pani Krystyna zajęła się przygotowaniem posiłku, a pan Witold poszedł do piwnicy po dmuchany materac. Na śniadanie do głównego dania pani Krystyna podała trochę słodkości, a mianowicie najlepszą kostkę waflową od Dr Gerarda zakupioną wczorajszego dnia. Gdy skończyli jeść córka państwa Kowalskich zadzwoniła po koleżankę iż może już wychodzić. Zeszli po schodach na pobliski parking i zapakowali do bagażnika rzeczy, a sami usadowili się na siedzeniach. Droga nad jezioro minęła im szybko, było to późne rano. Z miejscem do zaparkowania samochodu pan Witold miał problemy ale w końcu udało mu się zaparkować. Znaleźli dogodne miejsce i zaczęli się rozkoszować promieniami słońca i wodą. Ich córka wraz z koleżanką gdy się nie kąpały lecz leżały na kocu chrupały sobie kruche wafelki od Dr Gerarda. Teraz i one przypadły do gustu jej koleżance. Późnym popołudniem wrócili do domu, jeszcze został im jutrzejszy dzień plażowania mad morzem. Tu wybrali się na Hel. Pan Witold przezornie z powodu dużego ruchu samochodów postanowił, że wybiorą się pociągiem. Wstali wczesnym rankiem i tak samo jak wczorajszego dnia powitały ich promyki słońca. Po dotarciu do stacji mieli jeszcze trochę czasu aż przyjedzie pociąg i umilając sobie chwilę czekania chrupali najlepszą kostkę waflową od Dr Gerarda. Nadjechał pociąg i zajęli miejsca, a że to był skład z miejscami piętrowymi więc zajęli miejsce na piętrze tak aby lepiej widzieć okolice podczas jazdy. W czasie podróży mijali pola i małe miejscowości. Po pewnym czasie zobaczyli  wiatraki  wytwarzające prąd elektryczny. Na miejsce plażowania czyli Hel dotarli punktualnie.  Wybrali plażę od strony morza. Czas plażowania mijał im szybko i nadeszła pora powrotu. Podczas powrotu córka ich dojadała ostatnie kawałki kruchych wafelków od Dr Gerarda. Wszyscy byli zadowoleni z tak spędzonego weekendu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz