Wracając z pracy spotkałam moją koleżankę i umówiliśmy się
na sobotę u niej. Była jakaś zamyślona i mnie zaskoczyła swoim milczeniem.
Pamiętam ją jako dziewczynę roztrzepaną i ciągle coś mówiącą. Nie pytałam
wiele, ponieważ nie wypada się od razu rozpytywać. Zastanawiałam się co zanieść
dzieciom i postanowiłam kupić najlepszą kostkę waflową Dr. Gerarda. Poszłam do niej zaraz po południu chyba było
koło godziny szesnastej. Dzieci były przeziębione, a jej mąż przywitał się i
już go nie było. Nawet nie porozmawialiśmy jak nieraz. Okazało się, że
koleżanka Basia miała lekką stłuczkę z jej winy. Samochód trochę obity lecz
nikomu nic się nie stało. Niestety mąż Krzysiek nie odzywał się do niej od tego
czasu. Już minął tydzień i nadal nie chce się pogodzić. Nie może zrozumieć, że
w życiu zdarzają się także takie sytuacje, a nawet jeszcze gorsze. Na dodatek teściowa wstąpiła na herbatę i musiała
swoje trzy grosze dodać. Moja kumpelka Jest w depresji i nie może znieść tego
wszystkiego. Porozmawiałyśmy sobie od serca, lecz to nic nie zmieniło. Myślałam
jak pomóc i postanowiłam porozmawiać z jej mężem. Pracuje w sklepie meblowym.
Okrężną drogą przedstawiłam mu stan, w którym znajduje się Monika. Trochę się
buntował, że wtrącam się. Delikatnie uzasadniłam moją reakcję. Co było w mojej
mocy, to już zrobiłam i nie zamierzam się dalej angażować. Zajęłam się swoimi sprawami, ale
dzwoniłam do koleżanki. Niestety nie było odzewu ze strony męża. Też nie
planowałam odwiedzać ją w domu, by jeszcze nie pogorszyć napiętej sytuacji między
nimi. Pewnego dnia byłam z chłopakiem w zacisznej kawiarni. Gdy się
rozglądnęłam, to o mało nie zemdlałam z wrażenia. Kazik tak ma na imię mąż
przyjaciółki siedział z młodziutką dziewczyną i jedli lody. Dopiero po chwili
mnie zauważył i pobladł. Tym razem, to on do mnie zadzwonił i chciał się ze mną
spotkać. Oczywiście zgodziłam się licząc na pogodzenie z Moniką. Zaprosił mnie
do kawiarni i postawił mi kawę z ciastkiem. Rozmawialiśmy bardzo długo i bez
skrępowania jak to było ostatnim razem. Ciekawa byłam czy rozmowa przyniesie
efekty. Za parę dni zadzwoniła przyjaciółka wesoło opowiadając o pogodzeniu się
ze swoim mężem. Tym razem ja zaprosiłam ich na kawę i coś słodkiego do domu. Na tą okazję upiekłam ciasto niebo w
ustach. Do tego celu użyłam najsmaczniejszych biszkopcików Dr. Gerarda, a krem zrobiłam z
serka twarogowego z wiaderku. Już nie wracaliśmy do minionych spraw. Zapoznałam
ich z moim przyszłym mężem. Dużo rozmawialiśmy o naszym przyjęciu weselnym.
Byłam bardzo szczęśliwa z ich minionego kryzysu małżeńskiego.
piątek, 27 lutego 2015
Zlot
Był środek tygodnia. Pan Witold po zjedzeniu obiadu i po
zaparzeniu herbaty przez jego żonę Krystynę podjadał najlepsze krakersy, a jego
żona raczyła się najlepszą mleczną czekoladą od Dr Gerarda, gdy nagle zadzwonił dzwonek telefonu . Małżonkowie
przerwali rozmowę i pan Witold poszedł odebrać telefon. Gdy odebrał telefon w
słuchawce rozległ się głos dobrze mu znany, a był to głos prezesa ich związku
automobil klubu. Dzwonił on z propozycją wyjazdu na zlot starych samochodów.
Pan Witold był dumnym posiadaczem zabytkowego samochodu marki Warszawa, był to
jedny z pierwszych samochodów tej marki, który opuścił bramy fabryki. Witold dostał go kiedyś od swojego taty, teraz oprócz nowoczesnego samochodu posiadał
on także i ten zabytkowy samochód. Jego hobby do starych aut pozostało mu
jeszcze z dzieciństwa i teraz troszczył się o ten zabytkowy model. W swoim kole
też miał opinię jako dobrze znającego się na starych markach samochodów. Do
klubu zapisał już się dawno i był jego czynnym członkiem , więc czasami dzwonił
do niego prezes klubu z propozycją wyjazdu na zlot starych samochodów. Więc
teraz pan Witold wyraził zgodę tym
bardziej iż ten zlot miał się odbyć w pobliskiej miejscowości. Odłożył
słuchawkę trochę się zastanowił i sięgnął po notes, znalazł tam numer dobrego
kolegi (też hobbystę starych samochodów) też posiadającego stary samochód i zadzwonił
do niego. Rozległ się głos kolegi i pan Witold powiedział mu o rozmowie z panem
prezesem dopytując się czy i on także się wybiera na zlot. On potwierdził i
obaj byli zadowoleni, że pojadą razem swoimi samochodami. Umówili się wcześnie
w niedzielę rano bo w ten dzień miał być zlot i na tym zakończyła się ich
rozmowa. Po zajęciu miejsca przy stole od którego musiał wstać z racji telefonu
teraz dalej przystąpił do smakowania najlepszych krakersów od Dr Gerarda i począł mówić żonie o
niedzielnych planach. Jego żona słuchała i powiedziała iż i ona także pragnie
jechać. Pan Witold i tym razem był zadowolony, że może jechać razem z małżonką.
W sobotę, dzień przed wyjazdem pan Witold swoją zabytkową Warszawą pojechał do
automyjni. Po wymyciu i wywoskowaniu samochodu wstawił go do garażu gdzie było
jego miejsce. W niedzielę państwo Kowalscy czyli pan Witold i pani Krystyna
wstali wcześnie rano i pani zajęła się przygotowaniem śniadania, a jej małżonek
nucąc swoją melodię jeszcze przed śniadaniem podjadał najlepsze krakersy od Dr Gerarda. Po zjedzeniu śniadania
zeszli do garażu i pan Witold wyjechał swoją Warszawą, jego małżonka zajęła
miejsce obok niego i już jechali na zlot. Samochód sprawował się wyśmienicie,
silnik pracował równo i pan Witold chrupał sobie najlepsze krakersy od Dr
Gerarda, a jego małżonka rozkoszowała się w smaku najlepszej mlecznej
czekolady od tego samego producenta. Pan Witold na zlocie spotkał kolegę z którym
się umówił jeszcze parę dni wcześniej i teraz dumnie prezentowali swoje
samochody.
POWRÓT DZIECI
Za tydzień nasze dzieci
wracają z wakacji. Nie było ich w domu prawie dwa miesiące. Przez ten cały
okres czasu zajmowała się nimi, jak to sami mówią ich najlepsza na świecie
babcia. Bardzo ją lubią, dlatego co roku w okresie letnim przebywają w
Warszawie. Krzysiu i Patrycja są raczej spokojnymi dziećmi, więc nie sprawiają
babci większych problemów. Podobno nawet dużo pomagają jej w sprzątaniu, a
czasami chodzą też po drobne zakupy. Niekiedy zdarza się, że razem przygotowują
posiłki. Potrawy babci Kasi są zawsze bardzo dobre, jednak jak to dzieciom
najbardziej smakują podwieczorki. W tym roku zazwyczaj są to słodycze DR
GERARDA, NAJLEPSZE KRUCHE WAFELKI I NAJSMACZNIEJSZE
MARKIZY. Dzieci naprawdę uwielbiają te wyroby, zachęcają też do nich swoich
kolegów i koleżanki. Trzeba przyznać, że DR GERARD już na dobre złapał w
słodkie sidła nasze dzieciaki. Na szczęście te wyroby nie są zbyt drogie. W
przeciwnym razie babcia miałaby spore wydatki.
Zastanawiam się, czy przeniosą te podwieczorkowe
tradycje do naszego domu. Myślę, że jak przyjadą będą chciały, aby kupować im
te słodycze. Zrobimy im więc małą niespodziankę. Kiedy wrócą zastaną je na
stole, a może jeszcze na dokładkę upieczemy im wspólnie z mężem pyszną babkę
karmelową.
Składniki.
2 i 1/3 szklanki mąki.
5 jajek.
1 i ¼ szklanki cukru.
1 żółtko.
15 łyżek masła lub margaryny.
1 szklanka mleka.
3 tabliczki białej czekolady.
2 tabliczki gorzkiej czekolady.
1 torebka cukru waniliowego.
2 łyżeczki proszku do pieczenia.
1 łyżka tłuszczu roślinnego.
Wiórki czekoladowe do dekoracji.
Odrobina tłuszczu i tartej bułki do formy.
Sposób przyrządzania.
Podgrzać mleko.
skarmelizować w garnku trzy czubate łyżki cukru, połączyć z
mlekiem, zagotować.
2 jajka wymieszać z żółtkiem, trzema łyżkami cukru oraz
cukrem waniliowym.
Dodać do karmelowego mleka.
Podgrzewać całość na bardzo małym ogniu, stale mieszając,
nie gotować.
Gdy masa będzie mieć lekko kremową konsystencję, zdjąć garnek
z ognia.
Miękki tłuszcz utrzeć mikserem na puszystą masę.
Podczas ucierania dodawać stopniowo resztę cukru i jajek.
Połączyć z mąką wymieszaną z proszkiem do pieczenia, a
następnie z masą karmelową.
Dodać posiekaną gorzką czekoladę.
Nasmarować tłuszczem i wysypać tartą bułką formę do babek o
pojemności dwóch litrów.
Napełnić przygotowanym ciastem.
Wsunąć do wcześniej nagrzanego piekarnika.
Piec 1 i ¼ godziny w temperaturze 175C.
Pod koniec pieczenia przykryć ciasto pergaminem.
Po wyjęciu z pieca ułożyć na kuchennej kratce.
Pokruszoną białą czekoladę przełożyć z tłuszczem roślinnym
do miseczki, wstawić do większego naczynia z wrzącą wodą, stopić od czasu do
czasu mieszając.
Posmarować przestudzoną babkę.
Brzeg ciasta posypać wiórkami czekoladowymi.
Nieoczekiwana zmiana planów
Następnego dnia wstaliśmy
wczesnym rankiem. Byliśmy umówieni na spotkanie z moim bratem. Miał być
przejazdem w naszym mieście i obiecał, że znajdzie trochę czasu by nas
odwiedzić. Chciałam się jak najlepiej przygotować do tej wizyty a oprócz tego
miałam jeszcze kilka pilnych rzeczy do zrobienia. Długo nie zwlekając, z samego
rana zajęłam się wszystkim. Na koniec zostały przygotowania na przybycie
gościa. Od kilku dni zastanawiałam się co przygotować na obiad, co na przekąskę
i na deser. Pomyślałam też o mojej siedmioletniej bratanicy. Kupiłam dla niej
Kremisie od Dr Gerarda, które bardzo lubi. Te ciasteczka mają wyjątkowy smak, a
to zawdzięczamy połączeniu wybornej czekolady z najlepszym, kruchym herbatnikiem
i puszystym kremem o smaku śmietankowym. Ciekawy jest również kształt tych
czekoladek, przypomina on pluszowe misie. Dzieciaki wprost je uwielbiają i nie
tylko one. Ja również chętnie sięgam po takie pyszności. Po powrocie z
osiedlowego sklepu spożywczego zmobilizowałam się do przygotowywania obiadu.
Mój brat jest smakoszem ryb, zatem na dzisiejszy obiad zaplanowałam rybę.
Gotowanie dzisiejszego dnia jakoś marnie mi szło. Ciągle albo coś mi leciało z
rąk, to znowu coś się przypalało. Jednym słowem nie byłam w formie. Na
szczęście pomógł mi mój mąż i wspólnymi siłami dobrnęliśmy do końca
przygotowań. Na deser kupiłam niezawodne i dobre na każdą okazję
najsmaczniejsze kruche wafelki w pysznej czekoladzie deserowej o nazwie
Pryncypałki classic od wcześniej wspomnianego producenta wyrobów cukierniczych
Dr Gerarda. Zanim wyłożyłam wafelki na półmisek, nie mogliśmy się z mężem
powstrzymać i zjedliśmy kilka sztuk. Nie wiem czy coś by zostało, gdyby nie
zadzwonił telefon. Brat poinformował nas, że ma jakieś opóźnienia na trasie i
nie może przyjechać do nas. Zaproponował, że zatrzyma się na chwilę w pewnej
pizzerii i jeśli uda nam się tam dotrzeć za chwilę, to chciałby się z nami
widzieć. Zaskoczyła nas ta propozycja nie mniej przystaliśmy na nią. Szybko
narzuciliśmy kurtki i zabierając ze sobą Kremisie, pojechaliśmy na umówione spotkanie
komunikacją miejską. Na miejscu czekaliśmy krótką chwilę. Do lokalu wszedł brat
a z nim jeszcze dwoje ludzi. To też było dla nas zaskoczenie, bo spodziewaliśmy
się jego samego. Domyśliłam się, że brat nie chciał robić nam kłopotu, dlatego
wymyślił to spotkanie na mieście. Przedstawił nas sobie nawzajem i usiedliśmy
wszyscy przy stoliku. Okazało się, że z tego ogólnego zamieszania wynikło
całkiem miłe spotkanie. Na koniec umówiliśmy się na następne spotkanie, już u
nas w domu. Wychodząc z pizzerii podałam bratu najsmaczniejsze herbatniki dla
mojej małej bratanicy i życząc sobie wzajemnie szczęśliwego powrotu, rozstaliśmy
się.
czwartek, 26 lutego 2015
Biszkopt genueński czekoladowy
biszkopty dr. Gerarda to
najsmaczniejsze co jadłam do tej pory, znalazłam przepis,
który zawiera biszkopty, po zjedzeniu najlepszych biszkoptów dr. Gerarda wiedziałam, że żadne ciasto nie odda ich smaku, lecz postanowiłam zaryzykowac.
Składniki:
Składniki:
- 6 dużych jajek (bez rozdzielania na białka i żółtka)
- 150 g drobnego cukru do wypieków
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- 120 g mąki pszennej
- 50 g kakao
- 40 g masła
Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Jajka (w
całości, w skorupkach) pół godziny wcześniej włożyć do bardzo ciepłej
(nie wrzącej) wody by się ogrzały; wystudzoną wodę w razie konieczności
wymieniać. Mąkę i kakao przesiać, odłożyć.
Masło roztopić, wystudzić do temperatury pokojowej.
Formę tortownicę o średnicy 23 - 24 cm wysmarować masłem (samo dno) i wyłożyć papierem do pieczenia.
Do misy miksera wbić ogrzane jajka, wsypać cukier i wanilię. Ubijać
(końcówkami miksera do ubijania piany z białek) na najwyższych obrotach
miksera do momentu uzyskania jasnej, puszystej masy, która nawet potroi
swoją objętość. Mikserem planetarnym masa jajeczna powinna być ubijana
od 7 - 10 minut, mikserem ręcznym od 10 - 15 minut. Masa jajeczna
podnoszona na mieszadle miksera powinna opadać lekko w postaci wstążki
na resztę ciasta i pozostawać na jej powierzchni przez kilka dobrych
sekund.
Do masy jajecznej przesiać mąkę i kakao, w trzech turach, mieszając
delikatnie rózgą kuchenną do połączenia. Podczas ostatniego mieszania
dodać wystudzone masło (wymieszane wcześniej z 1 łyżką masy jajecznej),
delikatnie wymieszać.
/Uwaga: mieszamy bardzo delikatnie! Biszkopt rośnie tylko dzięki ubitym
jajkom, jeśli zniszczymy wprowadzone do masy jajecznej podczas ubijania
pęcherzyki powietrza - ciasto nie wyrośnie./
Masę przelać do tortownicy i wyrównać szpatułką.
Piec w temperaturze 175ºC przez około 35 - 40 minut lub do tzw, suchego
patyczka. Po upieczeniu biszkopt w formie wyjąć natychmiast z
piekarnika i z 30 - 40 cm opuścić go na podłogę (w formie). Dzięki temu
biszkopt nie opadnie, pozostanie płaski.
Po wystudzeniu przejechać ostrym nożem z piłką pomiędzy biszkoptem i formą, uwolnić go z formy. Przekroić na 3 części/blaty.
Smacznego :-).
mazurek fistaszkowy z mleczna czekoladą
mleczna dr. Gerarda to
najsmaczniejsze co jadłam do tej pory, znalazłam przepis,
który zawiera mleczną czekoladę, po zjedzeniu najlepszej mlecznej czekolady dr. Gerarda wiedziałam, że nic lepszego już mnie nie spotka
Składniki na ciasto kruche (jak przy mazurku kajmakowym):
- 35 dag mąki pszennej
- 50 g cukru pudru
- 20 dag masła, zimnego, pokrojonego w kostkę
- 1 łyżka gęstej kwaśnej śmietany
- 2 żółtka
Wszystkie składniki szybko wyrobić, najlepiej zmiksować w malakserze.
Owinąć folią i włożyć do lodówki na 1 godzinę. Po tym czasie ciasto
rozwałkować i wyłożyć nim dno blachy o wymiarach 25 x 34 cm, lub
mniejszej (blacha powinna być wcześniej wyłożona papierem do pieczenia).
Ciasta jest dużo, także można ozdobić nim ciasto, formujac wałeczki lub
listki wokół brzegów. Ciasto ponakłuwać widelcem. Piec około 20 minut w
temperaturze 200ºC, do lekkiego zezłocenia. Ostudzić.
Krem orzechowy:
- 150 g masła orzechowego (gładkiego lub z kawałkami orzeszków)
- 150 g serka mascarpone
- 100 g białej czekolady, roztopionej w kąpieli wodnej
Serek mascarpone zmiksować z masłem orzechowym. Dodać lekko przestudzoną białą czekoladę, zmiksować.
Kremem posmarować wierzch mazurka.
Ponadto:
- 1 szklanka orzeszków ziemnych, solonych
- 150 g mlecznej czekolady, roztopionej w kąpieli wodnej
Mazurek posmarowany kremem orzechowym posypać równomiernie orzeszkami,
po nich rozprowadzić czekoladę (najlepiej nieregularnie, kleksami).
Schłodzić.
Kroić i podawać. Nie ma konieczności przechowywania w lodówce.
Smacznego :).
kostka waflowa
kostka waflowa dr. Gerarda to
najsmaczniejsze ciastko jakie jadłam do tej pory, znalazłam przepis,
który mniej więcej odpowiada moim oczekiwaniom po zjedzeniu najlepszej kostki waflowej dr. Gerarda
Rolada waflowa z galaretką
Namoczyć kilka ściereczek w ciepłej wodzie i pozawijać w nie wafle, aby zmiękły. Galaretki rozpuścić każdą w szklance wody, przelać
do głębokich talerzy. Tłuszcz rozpuścić, podgrzewając ze zwykłym
mlekiem i cukrem. Chwilę pogotować. Odstawić do przestygnięcia. Chłodny
zmiksować z mlekiem w proszku i schłodzoną żelatyną rozrobioną w 1/2 -
2/3 szklanki wody oraz kilkoma kroplami aromatu.
Zastygłe galaretki pokroić w drobną kostkę. Miekkie wafle smarować
kremem z mleka w proszku i posypywać galaretką. Zwijać jak roladę.
Można przygotować jedną dużą roladę lub kilka małych, to zależy od upodobań. Przepis dostałam od cioci mojego chłopaka, ale nie wiem, skąd ona go ma.
Rolada wychodzi bardzo smaczna, o ciekawej, lekko "gumowej" konsystencji ;)
Można przygotować jedną dużą roladę lub kilka małych, to zależy od upodobań. Przepis dostałam od cioci mojego chłopaka, ale nie wiem, skąd ona go ma.
Rolada wychodzi bardzo smaczna, o ciekawej, lekko "gumowej" konsystencji ;)
kruche wafle
kruche wafelki dr. Gerarda to
najsmaczniejsze ciastka jakie jadłam do tej pory, znalazłam przepis,
który mniej więcej odpowiada moim oczekiwaniom po zjedzeniu najlepszych kruchych wafelków dr. Gerarda
Składniki:
Przepis:
Składniki:
- 3 białka, 3/4 szklanki miałkiego cukru 150 g, 3/4 szklanki mąki 100g, cukier waniliowy z prawdziwą wanilią, 6 łyżek miękkiego masła 100g
Przepis:
Zmiksować masło z cukrem i cukrem waniliowym, aż cukier się
rozpuści. Dodać białka i dalej miksować, następnie dodać mąkę i
miksować, aż powstanie gładka masa. Wstawić do lodówki na dwie godziny.
Blachy wyłożyć natłuszczonym pergaminem. Nałożyć łyżką kupki ciasta na
pergamin, w dużych odstępach. Rozsmarować płasko ciasto wierzchem łyżki.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180st C i piec ok. 6 minut, aż
lekko się zrumienią. Póki ciasto jest gorące, jest elastyczne, można je
formować i wyginać. Miseczkę do lodów formujemy układając krążek na
odwróconej do góry dnem filiżance, półokrągłe "dachówki" na wałku do
ciasta. Płaskimi krążkami można dekorować lody, po ostygnięciu ciasto
staje się kruche.
Smacznego :)
Smacznego :)
czekoladki z nadzieniem
Upiekłam czekoladki z nadzieniem malinowym tuż po zjedzeniu najlepszych czekoladek od dr. Gerarda, byly to najsmaczniejsze czekoladki jakie jadłam, dlatego własnie znalazłam ten przepis i zrobiłam coś co nawet w polowie nie jest tak dobre jak czekoladki dr. Gerarda ale zawsze to czekoladki
Składniki na około 25 - 30 czekoladek (w zależności od wielkości foremki):
- 150 g malin (1 szklanka)
- 1 łyżka cukru
- 1 łyżka wódki
- 200 g białej czekolady
- 50 ml śmietany kremówki
- czekolada gorzka lub mleczna do obtoczenia, około 150 g
Maliny i cukier umieścić w małym garnuszku, zagotować. Pogotować 2
minuty, przetrzeć przez sito, odrzucić pestki. Dodać wódkę, gotować do
momentu, aż nadmiar wody odparuje i otrzymamy około 3 łyżek malinowego
puree. Ostudzić.
W misce nad kąpielą wodną umieścić białą czekoladę, połamaną na
kawałki, kremówkę i malinowe puree. Roztopić, mieszając tylko od czasu
do czasu, by składniki się połączyły. Odstawić do przestudzenia.
Nadzienie powinno zgęstnieć i nie powinno być ciepłe.
Przygotować silikonową foremkę do czekoladek.
Gorzką czekoladę roztopić w kąpieli wodnej, lekko ostudzić, by była
bardziej gęsta i nie spływała ze ścianek foremki. Pędzelkiem wysmarować
dno i boki foremek na czekoladki (warstwa powinna być grubsza, by
pralinki nie pękały przy wyciąganiu). Schłodzić w lodówce.
Na tak wysmarowane czekoladą foremki nałożyć nadzienie, zostawiając
miejsce na końcowe zalanie czekoladą (nie trzeba foremki z nadzieniem
schładzać, można to zrobić bezpośrednio po nałożeniu czekolady na górę).
Schłodzić w lodówce. Delikatnie wyjmować z foremek.
Smacznego :)
Wafelek z masą mleczno - nugatową
Andruty dr. Gerarda to najsmaczniejsze ciastka jakie jadłam do tej pory, znalazłam przepis, który mniej więcej odpowiada moim oczekiwaniom po zjedzeniu najlepszych andrutów dr. Gerarda
Składniki na masę mleczną:
- 1/4 szklanki mleka
- 1/4 szklanki cukru
- 175 g miękkiego masła
- 1 szklanka mleka w proszku (najlepsze pełne 'niebieskie', ale może być też odtłuszczone w granulkach - ja takiego użyłam)
Mleko zagotować z cukrem w małym garnuszku, mieszając. Jak tylko cukier się rozpuści, ściągnąć z palnika, ostudzić.
Masło
ubić mikserem na najwyższych obrotach na jasną, puszystą masę.
Stopniowo dodawać mleko (po łyżce), dalej miksując, aż masa będzie
gładka (zbyt szybkie dodanie mleka grozi zwarzeniem się masy). Dodać
mleko w proszku i zmiksować.
Składniki na masę z nutelli:
- 100 g masła
- 160 g nutelli
- 1 łyżka kakao
- 2 czubate łyżki zmielonych orzechów laskowych
- 100 g orzechów laskowych (nie mogą być inne, ze względu na smak), posiekanych, podpieczonych (można podsmażyć na suchej patelni, niekoniecznie piec w piekarniku)
Masło, nutellę, kakao zmiksować, na koniec dodać zmielone i posiekane orzechy, wymieszać.
Ponadto:
- 3 suche wafle (o wymiarach 23 x 29 cm każdy) - użyłam wafle firmy DanCake, ale mogłyby być lepsze, do wafli innej firmy nie miałam niestety dostępu
- 70 g czekolady mlecznej
- 70 g czekolady gorzkiej
Pierwszy
wafel położyć na deseczce, posmarować masą z nutelli, przykryć drugim
waflem. Następnie posmarować masą mleczną, przykryć waflem. Obciążyć
deseczką i włożyć na lekkie stężenie kremów do lodówki (kremy po
całonocnym leżakowaniu w lodówce ciężej się kroją, trzeba je wyjąć z
lodówki wcześniej). Po stężeniu i sklejeniu się wafli posmarować je
płynną czekoladą od strony kremu mlecznego (czekoladę gorzką i mleczną
stopić w kąpieli wodnej i wymieszać). Poczekać, aż czekolada stężeje,
pokroić na kwadraty.
Smacznego :)
Rurki waflowe z kremem
Ostatnimi czasy organizowałam przyjecie imieninowe przyjaciela, postanowiłam zrobic coś co przypominalo mi najsmaczniejsze rurki waflowe dr. Gerarda, znalazłam przepis odpowiadający temu co jadlam i stworzyłam najlepsze rurki, najlepszą podróbę rurek dr. Gerarda
Składniki na około 14 kruchych rurek:
Składniki na około 14 kruchych rurek:
- 2 białka (z dużych jajek)
- 1/4 szklanki śmietany kremówki 30% lub 36%
- pół szklanki drobnego cukru do wypieków
- szczypta soli
- 2/3 szklanki mąki pszennej
- 70 g masła, roztopionego
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
Do naczynia wbić białka. Dodać kremówkę i dokładnie wymieszać. Dodać
cukier, sól i ekstrakt waniliowy. Wymieszać. Dodać roztopione masło,
następnie mąkę. Wymieszać do połączenia i do pozbycia się grudek.
Rozgrzać waflownicę. Wypiekać rurki według instrukcji producenta
waflownicy: najczęściej pełną łyżkę ciasta należy nałożyć na środek
waflownicy i ją zamknąć, piec wafle około 1,5 minuty do złotego koloru, w
zależności od stopnia nagrzania waflownicy. Zbyt blade rurki nie będą
trzymały kształtu, zbyt ciemne będą się łatwo kruszyły.Wyjąć gorący
wafel z maszynki i natychmiast owinąć wokół rączki od drewnianej łyżki
lekko przyciskając. Pozostawić do ostudzenia, następnie delikatnie
wysunąć łyżkę.
Rurki można przechowywać do 7 dni w temperaturze pokojowej, w zamkniętym pojemniku. Najsmaczniejsze w dniu pieczenia.
Ponadto:
- 400 ml śmietany kremówki 30%, schłodzonej
- 1,5 łyżki cukru pudru
- odrobina ziarenek wanilii (niekoniecznie)
Śmietanę kremówkę ubić, pod sam koniec ubijania dodając cukier puder i
wanilię. Przełożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą tylką i nadziewać
rurki.
Uwaga: rurki należy wypełniać kremem przed samym podaniem.
Smacznego :-).
niespodzianka
Wybraliśmy się z mężem i córką do marketu. Planowaliśmy
rozglądnąć się za kupnem bieżni. Po karnawale i tłustym czwartku pasuje trochę
pobiegać. Warunki ku temu nie sprzyjają
i mało czasu, by chodzić na siłownie. W sklepie jest kilka rodzajów bieżni i trudno
się zdecydować. To co nam się podoba kosztuje bardzo drogo. Chyba musimy
jeszcze przemyśleć którą kupić. W takich dużych hipermarketach czas szybko upływa nawet nie
wiadomo kiedy już minęła godzina, dwie. W końcu postanowiliśmy opuścić sklep i w
domu na spokojnie pomyśleć nad zakupem. Córka po drodze włożyła do koszyka między
innymi najsmaczniejsze markizy Dr. Gerarda i najlepszą kostkę waflową też
produkcji Dr. Gerarda. Nie miałam do
niej pretensji, gdyż była już głodna. Wracając podjadaliśmy wafelki, które
bardzo nam smakują. Z markizów
postanowiła nam zrobić niespodziankę. Jadła ciekawe ciasto u koleżanki i chciała
w domu wypróbować nowy przepis. Trochę
jej pomogłam i wyszedł naprawdę pyszny deser.
Składniki na spód:
300 g markizów Dr Gerarda
50 g gorzkiej czekolady
50 g masła
Markizy pokruszyć wałkiem, czekoladę utrzeć na dużej tarce.
Masło utrzeć na puszystą masę dodać czekoladę i pokruszone markizy. Tortownicę posmarować i posypać bułką tartą.
Rozłożyć masę i na chwilę włożyć do lodówki. W międzyczasie robić główną masę.
Składniki na masę:
200 g pianek w kolorze białym
125 ml tłustego mleka
galaretka kiwi lub agrestowa rozpuścić w szklance wody
500 ml śmietany kremówki 30 procentowej
3 pokruszone ciasteczka takie same jak używane do spodu
ciasta, do dekoracji
Mleko i pianki włożyć
do garnka i Lekko podgrzewać, mieszając do rozpuszczenia pianek w mleku i
powstania piankowego mleczka. Ważne jest by nie zagotować mleka, ponieważ pianki
zawierają żelatynę. Podczas gotowania straci swoje właściwości i nadzienie nie
stężeje. Piankowe mleczko przelać do innego naczynia, następnie wystudzić. Śmietanę
kremówkę ubić do momentu, aż zgęstnieje, będzie lekko opadała z łyżki, nie
będzie jednak ubita na sztywno, jak do innych ciast Dodać do niej wystudzone piankowe mleczko i
wymieszać łyżką, następnie dodać
tężejącą galaretkę i wymieszać delikatnie na jednolitą masę. Wyłożyć na
spód ciasta i wyrównać. Ciasto schłodzić
przez całą noc. Na wierzch posypać
pokruszonymi ciastkami. Dobrze się złożyło, gdyż przyszli do nas teściowie. Już
nie musiałam myśleć co podam do kawy. Byli mile zaskoczeni pomysłami
kulinarnymi córki. Nawet teściowa wzięła sobie ten przepis i planowała go
wypróbować na święta Wielkanocne. Kasia była bardzo zadowolona z udanej
niespodzianki. Zaraz zadzwoniła do koleżanki , by zdać jej relacje o swoich zdolnościach
cukierniczych. Po takiej bombie
kalorycznej już na pewno musimy zakupić bieżnię.
środa, 25 lutego 2015
COROCZNE POGADUCHY
Każdego roku razem z moją przyjaciółką
organizujemy małą imprezkę na której spotykamy się z kilkoma osobami ze
studiów. Na naszym roku było wielu ciekawych ludzi, jednak stały kontakt
utrzymujemy tylko z pięcioma koleżankami. Większość studentów wyjechała za
granicę w
poszukiwaniu pracy, niektórzy pozakładali już swoje rodziny, a inni po prostu
zwyczajnie nie mają potrzeby takiego kontaktu. Tak więc co roku na wakacje
spotykamy się w siedmioosobowej grupie. Za każdym razem wygląda to inaczej.
Pomysłów zawsze mamy wiele, ale niekiedy z różnych względów nie da się ich
zrealizować. Przyczyną jak to zwykle bywa jest nieustanny brak czasu. Mimo, że
każda z nas nie posiada swojej rodziny, dzieci i większych obowiązków, trudno
jest nam zgrać wszystko ze sobą. Ostatecznie nasze spotkania jakoś dochodzą do
skutku.
Tymczasem tradycyjnym punktem programu wspólnych
pogaduszek jest objadanie się słodyczami DR GERARDA. Kiedyś Dorota przyniosła kilka
produktów tej firmy i odtąd już nic innego nam tak nie smakuje. DR GERARD ma
naprawdę świetne wyroby, przede wszystkim NAJLEPSZE CZEKOLADKI I
NAJSMACZNIEJSZĄ KOSTKĘ WAFLOWĄ. Wszystkie dziewczyny zachwycają się nimi.
Oczywiście każda z nich jest dużym łasuchem, więc profilaktycznie, żeby nie
zabrakło, kupujemy większą ilość tych słodyczy.
Dodatkowo mama Ewy piecze nam do kawy zawsze te same ciasteczka.
Ciasteczka
jabłkowe z migdałami.
Składniki.
Na ciasto.
Dwie niepełne szklanki mąki.
15 dag Chudego twarożku.
5 łyżek mleka.
5 łyżek cukru.
5 łyżek oleju.
Jedna torebka cukru waniliowego.
Jedna torebka proszku do pieczenia.
Szczypta soli.
Na nadzienie i do dekoracji.
50 dag jabłek.
½/2 szklanki soku jabłkowego.
Jedno żółtko.
4 łyżki pokrojonych w cienkie płatki migdałów.
4 łyżki adwokata.
Po dwie łyżki cukru i śmietany kremówki.
Kawałek skórki cytrynowej.
Sposób przyrządzenia.
Twarożek utrzeć z cukrem, cukrem waniliowym, olejem, mlekiem oraz
szczyptą soli na gęstą, jednolitą masę.
Dodać mąkę, zmieszaną z proszkiem do pieczenia, jeszcze raz
dokładnie wymieszać wszystkie składniki.
Jabłka obrać, podzielić na ćwiartki.
Usunąć środki z pestkami, miąższ pokroić w kosteczkę.
Włożyć do rondla razem ze skórką cytrynową, zasypać cukrem, podlać
sokiem jabłkowym.
Dusić na małym ogniu 10-12 minut.
Wyjąć skórkę cytrynową, mus odstawić do przestygnięcia.
Ciasto podzielić na 12 równych porcji.
Z każdej uformować płaski krążek, umieścić na wyłożonej pergaminem
blaszce, rozgnieść lekko, aby krążki miały około 8 centymetrów średnicy.
Na środku każdego ciastka rozłożyć odrobinę musu jabłkowego.
Brzeg ciasteczek posmarować żółtkiem roztrzepanym ze śmietaną.
Posypać płatkami migdałów.
Blachę wsunąć do wcześniej nagrzanego piekarnika.
Piec ciastka 15 minut w temperaturze 200C.
Po wyjęciu z pieca przestudzić, skropić adwokatem.
Czas przygotowania około 45 minut.
Jedna sztuka 260 kalorii.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)