Zbliżał się już koniec lipca więc państwo Kowalscy szykowali
się do wyjazdu. Otrzymali oni zaproszenie na odwiedziny od cioci pani
Kowalskiej i od ojca pani Krystyny. Ojciec pani Krystyny Kowalskiej jeszcze
kiedy pani Krystyna była nastolatką wraz z rodziną przeprowadził się do miasta,
kupił dom jednak gospodarstwa nie sprzedał i teraz dzierżawi pole, a lato
spędzał na wsi z daleka od zgiełku miejskiego. Mama pani Krystyny obsadziła
cały dom w kwiatkach i pnączach i ona także się cieszyła iż córka wraz z
rodziną odwiedzą ją na wsi. Pani Krystyna też była ciekawa zmian jakie zobaczy
bo bardzo długo nie była w rodzinnym domu i miejscowości. Córka państwa
Kowalskich też była ciekawa co zobaczy bo jeszcze nigdy nie była na wsi. Urlop
na ten wyjazd pan Kowalski Witold zarezerwował sobie wcześniej i teraz tylko
dopełnił formalności i on także był ciekawy miejsca gdzie urodziła się jego
żona i spędziła dziecięce lata. Także u państwa Kowalskich w domu panowało
przygotowanie do podróży. Pani Krystyna zrobiła sobie listę potrzebnych rzeczy
i teraz z tej listy pakowała rzeczy do walizki. Córka postanowiła, że weźmie
plecak i ona także pakowała swoje rzeczy zajadając się najlepszymi krakersami
od Dr Gerarda. Pan Witold udał się na
stację kupić wcześniej bilet na jutrzejszy wyjazd. W dzień wyjazdu pierwsza
wstała pani Krystyna i obudziła domowników , córkę i męża. Po zjedzeniu
śniadania córka jak zwykle zaczęła chrupać krakersy od Dr Gerarda, a pani Krystyna przezornie zapakowała ich pokaźną ilość
do plecaka córki oraz najlepszą mleczną czekoladę od Dr Gerarda do siatki z jedzeniem na drogę. Po niedługim czasie
dojechali na dworzec PKP i teraz czekali na pociąg podjadając sobie najlepsze
krakersy. Pociąg ze zgrzytem wtoczył się na peron i państwo Kowalscy zajęli
miejsce w przedziale, czekała ich kilkugodzinna podróż. Wreszcie pociąg ruszył,
pod drogą mijał miejscowości, pola, lasy, a córka państwa Kowalskich chrupała
sobie krakersy to znów raczyła się najlepszą mleczną czekoladą. Czas mijał i
pociąg zbliżał się do miejscowości docelowej. Pora wysiadać. Na dworcu
przywitał ich syn cioci, po przywitaniu poprowadził on ich do taksówki, którą
to podjechali do domu cioci. Krewna przywitała ich bardzo serdecznie i
zaproponowała aby zostali chociaż jeden dzień u niej nim udadzą się na wieś do
rodziców pani Krystyny, oni przystali na tą propozycję. Ciocia poprowadziła ich
do stołu aby poczęstować gości jedzeniem. Po zjedzeniu dania głównego ciocia
wystawiła na stół słodkości , jakież było zdziwienie gdy wśród słodkości
znalazły się najlepsze rurki waflowe od Dr
Gerarda, ulubionego producenta słodkości przez państwa Kowalskich.
Następnego dnia w południe udali się na dworzec PKS aby autobusem dojechać na
wieś. Teść pana Witolda wraz z małżonką czekali już na nich. Córka państwa
Kowalskich była bardzo ciekawa zobaczyć inwentarz domowy. Ojciec pani Krystyny
zaprowadził wnuczkę do sąsiadów i zaczął wraz z sąsiadem pokazywać jej
zwierzaki. Zwiedzili oni jeszcze pobliskie małe miasteczko gdzie pani Krystyna
chodziła do szkoły i nadszedł dzień powrotu. Wszyscy byli zadowoleni z tak miło
spędzonego czasu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz