poniedziałek, 9 lutego 2015

Rodzinne strony

Zbliżał się już koniec lipca więc państwo Kowalscy szykowali się do wyjazdu. Otrzymali oni zaproszenie na odwiedziny od cioci pani Kowalskiej i od ojca pani Krystyny. Ojciec pani Krystyny Kowalskiej jeszcze kiedy pani Krystyna była nastolatką wraz z rodziną przeprowadził się do miasta, kupił dom jednak gospodarstwa nie sprzedał i teraz dzierżawi pole, a lato spędzał na wsi z daleka od zgiełku miejskiego. Mama pani Krystyny obsadziła cały dom w kwiatkach i pnączach i ona także się cieszyła iż córka wraz z rodziną odwiedzą ją na wsi. Pani Krystyna też była ciekawa zmian jakie zobaczy bo bardzo długo nie była w rodzinnym domu i miejscowości. Córka państwa Kowalskich też była ciekawa co zobaczy bo jeszcze nigdy nie była na wsi. Urlop na ten wyjazd pan Kowalski Witold zarezerwował sobie wcześniej i teraz tylko dopełnił formalności i on także był ciekawy miejsca gdzie urodziła się jego żona i spędziła dziecięce lata. Także u państwa Kowalskich w domu panowało przygotowanie do podróży. Pani Krystyna zrobiła sobie listę potrzebnych rzeczy i teraz z tej listy pakowała rzeczy do walizki. Córka postanowiła, że weźmie plecak i ona także pakowała swoje rzeczy zajadając się najlepszymi krakersami od Dr Gerarda. Pan Witold udał się na stację kupić wcześniej bilet na jutrzejszy wyjazd. W dzień wyjazdu pierwsza wstała pani Krystyna i obudziła domowników , córkę i męża. Po zjedzeniu śniadania córka jak zwykle zaczęła chrupać krakersy od Dr Gerarda, a pani Krystyna przezornie zapakowała ich pokaźną ilość do plecaka córki oraz najlepszą mleczną czekoladę od Dr Gerarda do siatki z jedzeniem na drogę. Po niedługim czasie dojechali na dworzec PKP i teraz czekali na pociąg podjadając sobie najlepsze krakersy. Pociąg ze zgrzytem wtoczył się na peron i państwo Kowalscy zajęli miejsce w przedziale, czekała ich kilkugodzinna podróż. Wreszcie pociąg ruszył, pod drogą mijał miejscowości, pola, lasy, a córka państwa Kowalskich chrupała sobie krakersy to znów raczyła się najlepszą mleczną czekoladą. Czas mijał i pociąg zbliżał się do miejscowości docelowej. Pora wysiadać. Na dworcu przywitał ich syn cioci, po przywitaniu poprowadził on ich do taksówki, którą to podjechali do domu cioci. Krewna przywitała ich bardzo serdecznie i zaproponowała aby zostali chociaż jeden dzień u niej nim udadzą się na wieś do rodziców pani Krystyny, oni przystali na tą propozycję. Ciocia poprowadziła ich do stołu aby poczęstować gości jedzeniem. Po zjedzeniu dania głównego ciocia wystawiła na stół słodkości , jakież było zdziwienie gdy wśród słodkości znalazły się najlepsze rurki waflowe od Dr Gerarda, ulubionego producenta słodkości przez państwa Kowalskich. Następnego dnia w południe udali się na dworzec PKS aby autobusem dojechać na wieś. Teść pana Witolda wraz z małżonką czekali już na nich. Córka państwa Kowalskich była bardzo ciekawa zobaczyć inwentarz domowy. Ojciec pani Krystyny zaprowadził wnuczkę do sąsiadów i zaczął wraz z sąsiadem pokazywać jej zwierzaki. Zwiedzili oni jeszcze pobliskie małe miasteczko gdzie pani Krystyna chodziła do szkoły i nadszedł dzień powrotu. Wszyscy byli zadowoleni z tak miło spędzonego czasu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz