Nadeszła niedziela, dzień powrotu
do domu ze szkolenia. Wstaliśmy z mężem wcześnie rano by się spakować. Jakoś
tak jest, że o ile pakowanie się przed wypadem nie sprawia mi problemu, o tyle
wykonywanie tej samej czynności przed powrotem jest bardzo przeze mnie nie
lubiana. Niestety trzeba było wstać i zrobić swoje – nie było innego wyjścia. Szybko
uwijaliśmy się, by za chwilę śpiesznie biec na śniadanie. Tego dnia oprócz kanapek
i jajecznicy zaserwowali nam kakao i najsmaczniejsze na śniadanie herbatniki z najnowszej
propozycji od producenta wyrobów cukierniczych Dr Gerarda. Te ciasteczka
śniadaniowe, które opisuję mają nazwę Wit AM i są one dostępne w trzech odsłonach:
Wit AM śliwka, musli, czekolada, drugi produkt do wyboru to Wit AM musli,
jabłko, rodzynki oraz trzeci - Wit AM musli, mleko, czekolada. Każdy z obecnych
dostał po dwa pojedyncze takie ciasteczka, bardzo estetycznie zapakowane. Nie
wiem jak inni, ale ja i mój mąż otrzymaliśmy akurat te ze śliwką, czekoladą i
musli. Dlaczego są tak znakomite na śniadanie. Dla przykładu te ze śliwką,
dlatego że śliwka wspomaga trawienie, oprócz tego zawierają musli, dzięki czemu
są bogate w błonnik, żelazo magnez, witaminy E i B1, poza tym czekolada jest
dobrym źródłem energii, tak bardzo potrzebnej na cały dzień. I jeszcze jedno są
one naprawdę smaczne. Można je z łatwością zabrać ze sobą do pracy, na spacer,
w podróż, by w razie nagłego głodu po nie sięgnąć, a to dzięki temu, że są
pakowane pojedynczymi porcjami. Przez chwilę wahałam się, czy zabrać je na
drogę. W tym momencie mój mąż przyniósł prowiant wydawany w kuchni, a w nim
były jeszcze dwa ciasteczka. Po śniadaniu oficjalnie pożegnaliśmy wszystkich.
Zabraliśmy z pokoju swój bagaż. Zamykając pokój jeszcze jeden rzut okiem, czy
wszystko zabrane i tak rozpoczęła się długa i ciężka podróż powrotna do domu.
Cztery godziny w ciasnym busie były niezwykle męczące. Ogrzewanie raz grzało za
mocno, to znowu było wyłączane zupełnie. Wówczas trzęsłam się jak osika. Gdzieś
w połowie drogi zachciało nam się jeść. Przydały nam się prowianty. Posililiśmy
się kanapeczkami i ciasteczkami popijając wodą mineralną. Przy najbliższym
postoju, chyba już nie z głodu, a dla zabicia czasu kupiliśmy w sklepie przy
stacji benzynowej jeszcze coś słodkiego do schrupania. Torcik waflowy od Dr
Gerarda. Wybraliśmy go przede wszystkim dlatego, że jest to najlepszy kruchy
wafelek z kakaowym nadzieniem i czekoladą. Ogólnie wafelki i andruty od Dr
Gerarda są najsmaczniejsze. Gdy chrupaliśmy kupione na postoju wafelki podróż
mijała nam jakoś szybciej. Gdy skończyły nam się łakocie, właśnie wjeżdżaliśmy
do naszego miasta. Jak to dobrze – pomyślałam i odetchnęłam z ulgą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz