W tym roku tak się złożyło, że w
dzień moich urodzin byliśmy akurat na wyjeździe szkoleniowym poza naszą
miejscowością. Bardzo byłam zadowolona z tego faktu, bo tym sposobem to moje
święto mogłam spędzić w gronie naszych najbliższych przyjaciół. Poznaliśmy ich
kilka lat temu również na jakimś wyjeździe i przypadliśmy sobie do gustu, a po
pewnym czasie zaprzyjaźniliśmy się. Od tamtej pory utrzymujemy ze sobą stały
kontakt telefoniczny, odwiedzamy się lub tak jak teraz spotykamy się na jakimś
szkoleniu. Nasi przyjaciele to Maciek, Eliza i Basia. Tych dwoje pierwszych to
małżeństwo, natomiast Basia to singielka. Oboje z mężem starannie przygotowaliśmy
się do imprezy. Od razu po przyjeździe zaprosiliśmy naszych gości na wieczór.
Pojechaliśmy do sklepu spożywczego po zaopatrzenie. Kupiliśmy różnego rodzaju, najlepszej
jakości słodycze. Na naszym stole pojawiły się najsmaczniejsze herbatniki i
kruche ciasteczka, najlepsza mleczna czekolada oraz andruty i wafelki z
wiodącej marki Dr Gerard. Do tych pyszności mąż kupił półsłodkie wino i
czekaliśmy na naszych gości. O wyznaczonej godzinie zjawili się w pokoju. Na
wstępie złożyli mi życzenia i wręczyli prezent. Usadowiłam wszystkich wokół
zastawionego stołu. Mąż otworzył wino otwieraczem wcześniej wypożyczonym z hotelowej
stołówki. Goście zaśpiewali sto lat, co było bardzo miłe i wypili za moje
zdrowie. Zachęcałam do częstowania się słodyczami rozłożonymi na półmiskach. W
pierwszej kolejności skusiłam ich na Psotki – kruche ciasteczka wypełnione
czekoladowym kremem. Goście wyrazili swój zachwyt nad doskonałym połączeniem
czekolady z kruchym ciasteczkiem. Idąc tym tropem zaproponowałam im inne ciasteczka,
gdzie również były połączone te dwa składniki ale w zupełnie inny sposób.
Podałam im Alusie – ciasteczka polane czekoladą i posypane wiórkami kokosowymi.
Goście już całkiem ośmieleni i rozluźnieni sami sięgali po pyszne Baletki, propozycja
w której kruche ciasteczka połączono z pomarańczową czekoladą i kremem o smaku
śmietankowym. Byli coraz bardziej zachwyceni moim poczęstunkiem ku mojemu
wielkiemu zadowoleniu. Cieszyło mnie, że potrafiłam trafić w gusta moich
wymagających gości. To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że
wyroby cukiernicze od Dr Gerarda są niezawodne na każdą okazję. Cieszył mnie
również miło spędzony kolejny wieczór w wybornym towarzystwie. Zawsze gdy
spotykamy się w tym składzie rozmowom naszym nie ma końca. Trudno nam się
rozstać, także siedzimy do późnych godzin nocnych. Tak było i tym razem. Jednak
czas mijał nieubłaganie i rozsądnie byłoby pójść spać. Na zajątrz mieliśmy
zaplanowany wyjazd na wycieczkę do Sopotu. Basia wykazała się rozsądkiem i
pierwsza postanowiła opuścić imprezę, sugerując że powinniśmy pójść za jej
przykładem, bo jutro trzeba wstać wczesnym rankiem. Tak też zrobiliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz