czwartek, 5 lutego 2015

Wizyta cioci

Do nabrzeża reprezentacyjnego zbliżał się ogromny Transatlantyk, ten statek pasażerski wprowadzały trzy holowniki. Jeden z dziobu, drugi z rufy, a trzeci asekurował w razie nagłej sytuacji. Liny ich były naprężone i z dużą wprawą zbliżał się do kei. Jego kadłub i nadbudówki pomalowane były na kolor biały i teraz tłumek ludzi zgromadzonych na nabrzeżu oglądał tą scenę. Po chwili marynarze ze statku pasażerskiego rzucili cumy i zostały one założone na pachołki. Ruszyły windy cumownicze i luz cumy został wybrany. Statek zacumował do nabrzeża, jeszcze został zrzucony trap i wszystko było gotowe do wyjścia pasażerów na nabrzeże. Wśród ludzi zgromadzonych przy statku i przyglądających się jego zacumowaniu była rodzina Kowalskich. Pan Witold, pani Krystyna i ich córka. Czekali oni na swoją ciocię, która miała do nich przypłynąć na odwiedziny. Córka państwa kowalskich też tej scenie przyglądała się z zaciekawieniem bo nigdy nie widziała takiego wielkiego statku, od czasu do czasu chrupiąc najlepsze herbatniki od Dr Gerarda. Pan Kowalski specjalnie na przyjazd cioci wziął parę dni urlopu. Wreszcie na trapie pojawiła się ich ciocia. Podeszli oni czym prędzej do niej i już się witali z ciocią, ich ciocia jeszcze w młodym wieku wyemigrowała z polski i zamieszkała za granicą. Córka państwa Kowalskich nie znała tej cioci gdyż wyjechała ona gdy była jeszcze mała. Dziewczynka zapytała się cioci czemu ten statek taki ogromny i co on w sobie kryje, ciocia odpowiedziała, że basen sauny, kasyno i jeszcze wiele innych rzeczy. Pan Witold poszedł po taxi, stało kilka pustych taksówek, wsiadł do jednej, podjechali pod statek i teraz wszyscy już mogli zająć miejsce. Pan Witold zamówił kurs do domu, a córka państwa Kowalskich poczęstowała ciocię herbatnikami od Dr Gerarda, ciocia odpowiedziała, że są pyszne. Po niedługim czasie podjechali pod dom państwa Kowalskich, ciocia oznajmiła iż ma trzy dni postoju to sobie będą mogli dużo porozmawiać. Gdy weszli do domu pani Krystyna udała się do kuchni aby przygotować poczęstunek, oprócz dania głównego znalazły się też słodkości, ciasto, herbatniki i najlepsza mleczna czekolada od Dr Gerarda, ciocia jak i przedtem tak i teraz pochwaliła wyroby od Dr Gerarda i powiedziała, że musi kupić sobie taką czekoladę. Drugi dzień pobytu cioci zaplanowali na zwiedzanie i teraz jeździli z ciocią w ciekawe miejsca aby je cioci pokazać. Ciocia oglądała różne miejsca z zaciekawieniem czasami czegoś się dopytując. Trzeciego, ostatniego dnia pojechali do galerii handlowej, ciocia chciała coś kupić córce kowalskich w prezencie. Pojechali więc do galerii i ruszyli na zakupy, córka wchodziła do sklepików i przymierzała różne rzeczy, wreszcie kilka przypadło jej do gustu i je kupiła. Jednak ciocia nie zapomniała o najlepszej mlecznej czekoladzie od Dr.Gerarda i też ją kupiła na stoisku z rzeczami spożywczymi. Tak minęły jej trzy dni u rodziny i nadszedł dzień powrotu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz