Do nabrzeża reprezentacyjnego zbliżał się ogromny Transatlantyk, ten statek pasażerski wprowadzały trzy holowniki. Jeden z
dziobu, drugi z rufy, a trzeci asekurował w razie nagłej sytuacji. Liny ich były
naprężone i z dużą wprawą zbliżał się do kei. Jego kadłub i nadbudówki
pomalowane były na kolor biały i teraz tłumek ludzi zgromadzonych na nabrzeżu
oglądał tą scenę. Po chwili marynarze ze statku pasażerskiego rzucili cumy i
zostały one założone na pachołki. Ruszyły windy cumownicze i luz cumy został
wybrany. Statek zacumował do nabrzeża, jeszcze został zrzucony trap i wszystko
było gotowe do wyjścia pasażerów na nabrzeże. Wśród ludzi zgromadzonych przy
statku i przyglądających się jego zacumowaniu była rodzina Kowalskich. Pan
Witold, pani Krystyna i ich córka. Czekali oni na swoją ciocię, która miała do
nich przypłynąć na odwiedziny. Córka państwa kowalskich też tej scenie
przyglądała się z zaciekawieniem bo nigdy nie widziała takiego wielkiego statku, od czasu do czasu chrupiąc najlepsze herbatniki od Dr Gerarda. Pan Kowalski
specjalnie na przyjazd cioci wziął parę dni urlopu. Wreszcie na trapie pojawiła
się ich ciocia. Podeszli oni czym prędzej do niej i już się witali z ciocią,
ich ciocia jeszcze w młodym wieku wyemigrowała z polski i zamieszkała za
granicą. Córka państwa Kowalskich nie znała tej cioci gdyż wyjechała ona gdy była
jeszcze mała. Dziewczynka zapytała się cioci czemu ten statek taki
ogromny i co on w sobie kryje, ciocia odpowiedziała, że basen sauny, kasyno i
jeszcze wiele innych rzeczy. Pan Witold poszedł po taxi, stało kilka pustych
taksówek, wsiadł do jednej, podjechali pod statek i teraz wszyscy już mogli
zająć miejsce. Pan Witold zamówił kurs do domu, a córka państwa Kowalskich
poczęstowała ciocię herbatnikami od Dr Gerarda, ciocia odpowiedziała, że są
pyszne. Po niedługim czasie podjechali pod dom państwa Kowalskich, ciocia
oznajmiła iż ma trzy dni postoju to sobie będą mogli dużo porozmawiać. Gdy weszli do domu pani Krystyna udała się
do kuchni aby przygotować poczęstunek, oprócz dania głównego znalazły się też
słodkości, ciasto, herbatniki i najlepsza mleczna czekolada od Dr Gerarda,
ciocia jak i przedtem tak i teraz pochwaliła wyroby od Dr Gerarda i
powiedziała, że musi kupić sobie taką czekoladę. Drugi dzień pobytu cioci
zaplanowali na zwiedzanie i teraz jeździli z ciocią w ciekawe miejsca aby je
cioci pokazać. Ciocia oglądała różne miejsca z zaciekawieniem czasami czegoś
się dopytując. Trzeciego, ostatniego dnia pojechali do galerii handlowej, ciocia
chciała coś kupić córce kowalskich w prezencie. Pojechali więc do galerii i
ruszyli na zakupy, córka wchodziła do sklepików i przymierzała różne rzeczy,
wreszcie kilka przypadło jej do gustu i je kupiła. Jednak ciocia nie zapomniała
o najlepszej mlecznej czekoladzie od Dr.Gerarda i też ją kupiła na stoisku z
rzeczami spożywczymi. Tak minęły jej trzy dni u rodziny i nadszedł dzień
powrotu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz