Po dniu spędzonym w domu oboje z
mężem nabraliśmy ochoty na spacer. Piękna słoneczna pogoda z niewielkim mrozem
zachęcała nas do wyjścia. Zjedliśmy właśnie dość późny obiad, po którym był
jeszcze deser. Wypadałoby się przejść aby zrzucić nagromadzone w organizmie
kalorie. Zwłaszcza ten deser był tak
wyśmienity, że nie mogliśmy się oprzeć i pochłonęliśmy wszystkie czekoladki
jakie były w pudełku. Nie bez powodu nazwano je Wilczy Apetyt, są to
najsmaczniejsze czekoladki jakie jadłam na najlepszych jak dla mnie biszkoptach,
wypełnione przepysznym kremem śmietankowo wiśniowym. Coś nadzwyczajnego! No cóż
trzeba było koniecznie iść na spacer. Myśleliśmy o starówce, ale aby tam dojść
trzeba było dużo czasu, tymczasem nadchodził wieczór. Niedaleko naszego osiedla
przebiega obwodnica, przy której ciągnie się kilometrami chodnik ze ścieżką
rowerową i to właśnie tam postanowiliśmy pójść. Przekornie nazwałam ten deptak
spacerniakiem. Nie tylko my wpadliśmy na pomysł spacerowania po nim. Po drodze
mijaliśmy liczne pary, grupki jak i pojedyncze osoby. Niektórzy z nich mieli
kijki do nordnic walking. Musieliśmy
uważać na rowerzystów bo ci pędzili jak szaleni. Po ścieżce również jeździły
osoby na rolkach i hulajnogach. Aż dziwne, że nikomu nie przeszkadzał mróz.
Moda na zdrowy tryb życia owładnęła całe miasto. Potrzebowaliśmy trochę więcej
spokoju, którego tu na deptaku nie mieliśmy szans zaznać, dlatego przy
pierwszej okazji skręciliśmy w boczną ulicę. Tutaj panował zupełnie inny
klimat, ponieważ weszliśmy na fabryczną część naszego miasta. Ta strefa była
jakby wymarła. Nikt tu się nie kręcił. Nawet samochody rzadko tu jeździły. Dało
się jedynie słyszeć nieprzyjemny huk jakichś fabrycznych maszyn. Budynki
również wyglądały surowo i nieprzyjaźnie. Mój mąż powiedział, że lubi takie
postindustrialne klimaty: poszarzałe od
pyłów kominy, betonowe budowle bez okien, metalowe ogrodzenia. Jednym słowem
echa niegdysiejszego życia robotniczego. Idąc tak dłuższy czas doszliśmy do galerii
handlowej, miejsca które z kolei ja bardzo lubię, bo w zupełności oddaje klimat
współczesnej kultury masowej. Już z daleka było widać iluminację nowoczesnej
bryły budynku. Ruch uliczny również się wzmożył. Samochody to wyjeżdżały, to
wjeżdżały na parking. Weszliśmy do środka, bo przypomniało mi się, że w
tutejszym sklepie spożywczym trwa promocja na słodycze. Dłuższą chwilę
buszowaliśmy przy pułkach z wyrobami cukierniczymi. Chociaż niektóre produkty
miały promocyjne ceny, to my i tak wybraliśmy nasze ulubione słodycze od Dr
Gerarda. Znaleźliśmy tu cały asortyment najlepszych rurek waflowych, a więc:
Rurkę waflową Choco, Rurkę śmietankową, Rurkę waflową Zebrę, Rurkę waflową Milk
Choco oraz Rolls. Nie wiedzieliśmy na co się zdecydować. Wszystkie te rurki
bardzo nam smakują. W końcu wzięliśmy po jednym opakowaniu z każdego rodzaju.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz