poniedziałek, 9 lutego 2015

Długi spacer



Po dniu spędzonym w domu oboje z mężem nabraliśmy ochoty na spacer. Piękna słoneczna pogoda z niewielkim mrozem zachęcała nas do wyjścia. Zjedliśmy właśnie dość późny obiad, po którym był jeszcze deser. Wypadałoby się przejść aby zrzucić nagromadzone w organizmie kalorie.  Zwłaszcza ten deser był tak wyśmienity, że nie mogliśmy się oprzeć i pochłonęliśmy wszystkie czekoladki jakie były w pudełku. Nie bez powodu nazwano je Wilczy Apetyt, są to najsmaczniejsze czekoladki jakie jadłam na najlepszych jak dla mnie biszkoptach, wypełnione przepysznym kremem śmietankowo wiśniowym. Coś nadzwyczajnego! No cóż trzeba było koniecznie iść na spacer. Myśleliśmy o starówce, ale aby tam dojść trzeba było dużo czasu, tymczasem nadchodził wieczór. Niedaleko naszego osiedla przebiega obwodnica, przy której ciągnie się kilometrami chodnik ze ścieżką rowerową i to właśnie tam postanowiliśmy pójść. Przekornie nazwałam ten deptak spacerniakiem. Nie tylko my wpadliśmy na pomysł spacerowania po nim. Po drodze mijaliśmy liczne pary, grupki jak i pojedyncze osoby. Niektórzy z nich mieli kijki do nordnic  walking. Musieliśmy uważać na rowerzystów bo ci pędzili jak szaleni. Po ścieżce również jeździły osoby na rolkach i hulajnogach. Aż dziwne, że nikomu nie przeszkadzał mróz. Moda na zdrowy tryb życia owładnęła całe miasto. Potrzebowaliśmy trochę więcej spokoju, którego tu na deptaku nie mieliśmy szans zaznać, dlatego przy pierwszej okazji skręciliśmy w boczną ulicę. Tutaj panował zupełnie inny klimat, ponieważ weszliśmy na fabryczną część naszego miasta. Ta strefa była jakby wymarła. Nikt tu się nie kręcił. Nawet samochody rzadko tu jeździły. Dało się jedynie słyszeć nieprzyjemny huk jakichś fabrycznych maszyn. Budynki również wyglądały surowo i nieprzyjaźnie. Mój mąż powiedział, że lubi takie postindustrialne klimaty: poszarzałe  od pyłów kominy, betonowe budowle bez okien, metalowe ogrodzenia. Jednym słowem echa niegdysiejszego życia robotniczego. Idąc tak dłuższy czas doszliśmy do galerii handlowej, miejsca które z kolei ja bardzo lubię, bo w zupełności oddaje klimat współczesnej kultury masowej. Już z daleka było widać iluminację nowoczesnej bryły budynku. Ruch uliczny również się wzmożył. Samochody to wyjeżdżały, to wjeżdżały na parking. Weszliśmy do środka, bo przypomniało mi się, że w tutejszym sklepie spożywczym trwa promocja na słodycze. Dłuższą chwilę buszowaliśmy przy pułkach z wyrobami cukierniczymi. Chociaż niektóre produkty miały promocyjne ceny, to my i tak wybraliśmy nasze ulubione słodycze od Dr Gerarda. Znaleźliśmy tu cały asortyment najlepszych rurek waflowych, a więc: Rurkę waflową Choco, Rurkę śmietankową, Rurkę waflową Zebrę, Rurkę waflową Milk Choco oraz Rolls. Nie wiedzieliśmy na co się zdecydować. Wszystkie te rurki bardzo nam smakują. W końcu wzięliśmy po jednym opakowaniu z każdego rodzaju.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz