piątek, 13 lutego 2015

Wyjazd na jagody

Pani Krystyna wróciła z zakupów i miała obładowane siatki. Pan Witold dopiero co przyszedł z pracy i nie mógł pomóc pani Krystynie w robieniu zakupów. Teraz jednak wziął od niej zakupy i zaczął wykładać je na blat kuchenny, a pani Kowalska (bo tak mieli ci państwo na nazwisko) zabrała się za przygotowanie posiłku. W trakcie robienia obiadu rozmawiała z mężem. Powiedziała panu Kowalskiemu, że widziała iż na rynku (ponieważ tam była na zakupach) pojawiły się jagody. Ona także chciałaby jechać do lasu aby uzbierać i zaprawić na okres zimowy parę słoiczków. Pan Witold czekając na obiad chrupał sobie najlepsze herbatniki od Dr Gerarda i dopytywał się kiedy jego żona zamierza jechać do lasu na jagodobranie. Obiad już był gotowy i pani Krystyna podawała go na stół, rozmowa toczyła się przy stole. Córka państwa Kowalskich przysłuchiwała się rozmowie rodziców i też była ciekawa wyjazdu. Ileż to ona nazbiera jagód? Pani Krystyna powiedziała iż widziała je tylko w niektórych straganach więc na wysyp jagód muszą jeszcze poczekać parę dni. Ustalono, że pojadą za tydzień i najlepiej jak to będzie sobota. Ów dzień zbliżał się wielkimi krokami. Nadszedł dzień wyjazdu na jagody. Pierwsza wstała pani Krystyna, podeszła do okna, odsłoniła je i uśmiech zagościł na jej twarzy, bo niedawno była deszczowa pogoda, a teraz świeciło słońce. Obudziła męża i poszła obudzić córkę, ta jak zwykle o tak wczesnej porze spała głębokim snem. Następnie udała się do kuchni aby przygotować śniadanie. Była w wyśmienitym humorze, lubiła spędzać czas w lesie z dala od zgiełku miejskiego i teraz to się jej udzielało. Po zjedzeniu śniadania pan Witold sięgnął po najlepsze herbatniki od Dr Gerarda, a pani Krystyna włożyła do ust kostkę najlepszej mlecznej czekolady od Dr Gerarda. Uwielbiała ten smak i pozwalała sobie na chwilę rozkoszy. Na koniec ubrali się, wzięli kosz i byli gotowi do wyjścia. Do parkingu gdzie stał zaparkowany ich samochód mieli bardzo blisko. Pan Witold podszedł, otworzył drzwi i już cała rodzina była w samochodzie. Miejsce gdzie się wybierali na zbieranie jagód dobrze było im znane, to nie była ich pierwsza wyprawa na jagody. Do przejechania mieli dość daleko i pan Witold teraz tak samo jak jego córka podjadał najlepsze herbatniki od Dr Gerarda. Po dotarciu na miejsce pan Witold zaparkował samochód i udali się w las. Weszli w jego głąb, odnaleźli miejsce obfitujące w jagody. Na zielonych łodyżkach porośniętych listkami widać było granatowe kuleczki. Postanowili, że tu zostaną i rozpoczną ich zbieranie. W południe pani Krystyna zarządziła przerwę na posiłek i tym razem jako dodatek do jedzenia nie mogło zabraknąć słodkości. Pani Krystyna raczyła się najlepszą mleczną czekoladą, a pan Witold wraz z córką najlepszymi herbatnikami od Dr Gerarda. Gdy już było późne popołudnie postanowili wracać do domu . Mieli nazbierany cały kosz i teraz pani Krystyna mogła zająć się przygotowaniem zapraw na zimę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz