Pani Krystyna wróciła z zakupów i miała obładowane siatki.
Pan Witold dopiero co przyszedł z pracy i nie mógł pomóc pani Krystynie w
robieniu zakupów. Teraz jednak wziął od niej zakupy i zaczął wykładać je na
blat kuchenny, a pani Kowalska (bo tak mieli ci państwo na nazwisko) zabrała
się za przygotowanie posiłku. W trakcie robienia obiadu rozmawiała z mężem. Powiedziała
panu Kowalskiemu, że widziała iż na rynku (ponieważ tam była na zakupach)
pojawiły się jagody. Ona także chciałaby jechać do lasu aby uzbierać i zaprawić
na okres zimowy parę słoiczków. Pan Witold czekając na obiad chrupał sobie
najlepsze herbatniki od Dr Gerarda i
dopytywał się kiedy jego żona zamierza jechać do lasu na jagodobranie. Obiad
już był gotowy i pani Krystyna podawała go na stół, rozmowa toczyła się przy
stole. Córka państwa Kowalskich przysłuchiwała się rozmowie rodziców i też była
ciekawa wyjazdu. Ileż to ona nazbiera jagód? Pani Krystyna powiedziała iż
widziała je tylko w niektórych straganach więc na wysyp jagód muszą jeszcze poczekać
parę dni. Ustalono, że pojadą za tydzień i najlepiej jak to będzie sobota. Ów
dzień zbliżał się wielkimi krokami. Nadszedł dzień wyjazdu na jagody. Pierwsza
wstała pani Krystyna, podeszła do okna, odsłoniła je i uśmiech zagościł na jej
twarzy, bo niedawno była deszczowa pogoda, a teraz świeciło słońce. Obudziła
męża i poszła obudzić córkę, ta jak zwykle o tak wczesnej porze spała głębokim
snem. Następnie udała się do kuchni aby przygotować śniadanie. Była w
wyśmienitym humorze, lubiła spędzać czas w lesie z dala od zgiełku miejskiego i
teraz to się jej udzielało. Po zjedzeniu śniadania pan Witold sięgnął po
najlepsze herbatniki od Dr Gerarda, a
pani Krystyna włożyła do ust kostkę najlepszej mlecznej czekolady od Dr Gerarda. Uwielbiała ten smak i pozwalała
sobie na chwilę rozkoszy. Na koniec ubrali się, wzięli kosz i byli gotowi do
wyjścia. Do parkingu gdzie stał zaparkowany ich samochód mieli bardzo blisko.
Pan Witold podszedł, otworzył drzwi i już cała rodzina była w samochodzie.
Miejsce gdzie się wybierali na zbieranie jagód dobrze było im znane, to nie
była ich pierwsza wyprawa na jagody. Do przejechania mieli dość daleko i pan
Witold teraz tak samo jak jego córka podjadał najlepsze herbatniki od Dr Gerarda. Po dotarciu na miejsce pan
Witold zaparkował samochód i udali się w las. Weszli w jego głąb, odnaleźli
miejsce obfitujące w jagody. Na zielonych łodyżkach porośniętych listkami widać
było granatowe kuleczki. Postanowili, że tu zostaną i rozpoczną ich zbieranie.
W południe pani Krystyna zarządziła przerwę na posiłek i tym razem jako dodatek
do jedzenia nie mogło zabraknąć słodkości. Pani Krystyna raczyła się najlepszą
mleczną czekoladą, a pan Witold wraz z córką najlepszymi herbatnikami od Dr Gerarda. Gdy już było późne popołudnie
postanowili wracać do domu . Mieli nazbierany cały kosz i teraz pani Krystyna
mogła zająć się przygotowaniem zapraw na zimę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz