środa, 18 lutego 2015

ZOO

Córka państwa Kowalskich właśnie wróciła z wycieczki, na którą wysłali ją jej rodzice za bardzo dobre stopnie na świadectwie szkolnym. Teraz córka pana Witolda i pani Krystyny właśnie opowiadała im swoje wrażenia z wycieczki. W czasie opowiadania chrupała sobie najlepsze herbatniki od Dr Gerarda, a jej mama delektowała się najlepszą mleczną czekoladą od tego samego producenta. Opowiadała ona o Zakopanem, jak chodziła po Krupówkach i jak wchodziła na Giewont oraz jak wjeżdżała kolejką na Gubałówkę. Mówiła także o zwiedzeniu Krakowa i jego zabytków. Opowiadanie jej nie miało końca, a rodzice dopytywali się szczegółów. Jako, że to było dopiero połowa wakacji tak więc rodzice myśleli o zaplanowaniu jej jeszcze jakiś atrakcji. Gdzieś tak w środku tygodnia gdy byli już po obiedzie i pan Witold chrupał najlepsze herbatniki od Dr Gerarda, a pani Krystyna raczyła się najlepszą mleczną czekoladą od Dr Gerarda (tak przez nią uwielbianą rzuciła) propozycję aby jechać z córką do ogrodu zoologicznego. Pan Witold się zgodził, a córka państwa wybuchnęła radością bo już dawno nie była w ZOO. Teraz tata wraz z córką poszedł do drugiego pokoju aby zobaczyć na komputerze godziny otwarcia ogrodu zoologicznego i zaplanować podróż. Termin zwiedzania wybrali na sobotę i teraz pozostało im tylko czekać tego dnia. W sobotę rano czyli w dzień wyjazdu do ZOO pierwsza wstała ich córka i obudziła rodziców. Pani Krystyna wstała bez ociągania się i poszła wraz z córką do kuchni przygotować śniadanie. Po odświeżeniu się zasiedli do śniadania. Pogoda tego ranka była piękna i prognoza na ten dzień też zapowiadała się świetnie. Z wczorajszej prognozy pogody wynika, że cały dzień będzie ciepły i słoneczny. Po zjedzeniu śniadania córka ich wzięła w reklamówkę trochę herbatników od Dr Gerarda i poszła do przedpokoju zakładać obuwie. Za nią poszli jej rodzice, na koniec pani Krystyna zakluczyła drzwi i już byli na klatce schodowej. Kolejki do kasy biletowej nie było gdyż była to sobota i jeszcze wczesna godzina, także do przyjazdu kolei podmiejskiej mieli trochę czasu. Po chwili nadjechał ich pociąg. Weszli do przedziału i zajęli miejsce. Podróż umilali sobie rozmową na temat ogrodu zoologicznego, a ich córka w trakcie tej rozmowy chrupała sobie najlepsze herbatniki. Po dotarciu do stacji docelowej pozostała im jeszcze przesiadka na autobus i teraz czekali na niego na przystanku. Nadjechał ich numer wsiedli do niego i już jechali. Dojechali do przystanku końcowego czyli miejsca wysiadki. Po uiszczeniu opłaty w kasie biletowej mogli już wejść do ZOO. Zwiedzanie rozpoczęli od zobaczenia małp. Potem przesuwając się stopniowo oglądali zwierzaki z różnych stron świata. Córka była bardzo zadowolona z wycieczki, a państwu Kowalskim także ten czas minął pozytywnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz