Córka państwa Kowalskich właśnie wróciła z wycieczki, na
którą wysłali ją jej rodzice za bardzo dobre stopnie na świadectwie szkolnym.
Teraz córka pana Witolda i pani Krystyny właśnie opowiadała im swoje wrażenia z
wycieczki. W czasie opowiadania chrupała sobie najlepsze herbatniki od Dr Gerarda, a jej mama delektowała się
najlepszą mleczną czekoladą od tego samego producenta. Opowiadała ona o
Zakopanem, jak chodziła po Krupówkach i jak wchodziła na Giewont oraz jak
wjeżdżała kolejką na Gubałówkę. Mówiła także o zwiedzeniu Krakowa i jego
zabytków. Opowiadanie jej nie miało końca, a rodzice dopytywali się szczegółów.
Jako, że to było dopiero połowa wakacji tak więc rodzice myśleli o zaplanowaniu
jej jeszcze jakiś atrakcji. Gdzieś tak w środku tygodnia gdy byli już po
obiedzie i pan Witold chrupał najlepsze herbatniki od Dr Gerarda, a pani Krystyna raczyła się najlepszą mleczną czekoladą
od Dr Gerarda (tak przez nią uwielbianą rzuciła) propozycję aby jechać z córką
do ogrodu zoologicznego. Pan Witold się zgodził, a córka państwa wybuchnęła
radością bo już dawno nie była w ZOO. Teraz tata wraz z córką poszedł do
drugiego pokoju aby zobaczyć na komputerze godziny otwarcia ogrodu
zoologicznego i zaplanować podróż. Termin zwiedzania wybrali na sobotę i teraz
pozostało im tylko czekać tego dnia. W sobotę rano czyli w dzień wyjazdu do ZOO
pierwsza wstała ich córka i obudziła rodziców. Pani Krystyna wstała bez
ociągania się i poszła wraz z córką do kuchni przygotować śniadanie. Po
odświeżeniu się zasiedli do śniadania. Pogoda tego ranka była piękna i prognoza
na ten dzień też zapowiadała się świetnie. Z wczorajszej prognozy pogody
wynika, że cały dzień będzie ciepły i słoneczny. Po zjedzeniu śniadania córka
ich wzięła w reklamówkę trochę herbatników od Dr Gerarda i poszła do przedpokoju zakładać obuwie. Za nią poszli
jej rodzice, na koniec pani Krystyna zakluczyła drzwi i już byli na klatce
schodowej. Kolejki do kasy biletowej nie było gdyż była to sobota i jeszcze
wczesna godzina, także do przyjazdu kolei podmiejskiej mieli trochę czasu. Po
chwili nadjechał ich pociąg. Weszli do przedziału i zajęli miejsce. Podróż
umilali sobie rozmową na temat ogrodu zoologicznego, a ich córka w trakcie tej
rozmowy chrupała sobie najlepsze herbatniki. Po dotarciu do stacji docelowej
pozostała im jeszcze przesiadka na autobus i teraz czekali na niego na
przystanku. Nadjechał ich numer wsiedli do niego i już jechali. Dojechali do
przystanku końcowego czyli miejsca wysiadki. Po uiszczeniu opłaty w kasie
biletowej mogli już wejść do ZOO. Zwiedzanie rozpoczęli od zobaczenia małp.
Potem przesuwając się stopniowo oglądali zwierzaki z różnych stron świata.
Córka była bardzo zadowolona z wycieczki, a państwu Kowalskim także ten czas
minął pozytywnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz