środa, 25 lutego 2015

Rozmowy przy kawie



Zaprosiłam naszą sąsiadkę do mieszkania szerokim gestem ręki. Od razu posadziłam ją na krześle przy stole, gdzie stały wcześniej wyłożone na zdobiony półmisek przepyszne Markizy Mafijne Choco od Dr Gerarda.  Zaproponowałam kawę. Sąsiadka zgodziła się z aprobatą.  Mąż odpalił komputer i zajął się przerzucaniem zdjęć z aparatu fotograficznego na pendrive. Po chwili do pokoju przyniosłam i ustawiłam na stole parujące kubki z kawą. Aromat świeżo zaparzonej kawy rozniósł się po całym mieszkaniu, wabiąc męża do stołu. Nasza sąsiadka popijając drobnymi łyczkami kawę zaczęła z przejęciem opowiadać o swojej wnuczce, która kilka dni wcześniej miała chrzest. Jest to jedyna jak na razie jej wnuczka a do tego rzadko ją widuje. Powodem tego jest odległość, gdyż jej córka z mężem mieszkają za granicą. Teraz przyjechali specjalnie do Polski na okoliczność chrztu małej. Przy okazji z pewnością chcieli przedstawić nowego członka rodziny swoim najbliższym. Sąsiadka z wielkim rozczuleniem opowiadała o swojej kruszynce – jak była ubrana podczas chrztu, że w ogóle nie płakała podczas uroczystości i tak dalej. Oboje z mężem słuchaliśmy jej opowieści, podsuwając talerzyk z markizami. Sąsiadka odruchowo wzięła ciasteczko i po paru kęsach zamyśliła się nad czymś. Po chwili powiedziała, że słodycze którymi ją za każdym razem częstujemy wyjątkowo jej smakują. Dla przykładu te markizy to dla niej wyśmienite połączenie najsmaczniejszych herbatników z przepysznym kremem czekoladowym. Właściwie jak się ich spróbuje to trudno się od nich oderwać – dodała. Równocześnie podsunęła nam opakowanie przyniesionych przez siebie czekoladek od Dr Gerarda, mówiąc że koniecznie musimy je spróbować, bo to najlepsze czekoladki według niej. Mąż otworzył opakowanie i poczęstowaliśmy się. Sąsiadka miała rację te czekoladki na kruchym ciasteczku wypełnione kremem o smaku kokosowym okazały się wyborne. Sąsiadka dalej ciągnęła swoją opowieść. Później wspólnie obejrzeliśmy zdjęcia przyniesione przez sąsiadkę. Na niemal każdym z nich była mała księżniczka czyli wnuczka naszego gościa. Ja natomiast z przyjemnością zobaczyłam córkę sąsiadki, która na zdjęciach wyglądała urzekająco. Miała piękną kreację i nienaganną figurę mimo niedawnej ciąży. Jej twarz promieniała naturalnym pięknem i radością. Widać było, że jest szczęśliwa. Po obejrzeniu zdjęć sąsiadka spojrzała na zegarek i śpiesznie zaczęła zbierać się do wyjścia, tłumacząc, że musi przygotować kolację dla córki i jej rodziny, gdyż z pewnością za chwilę wrócą ze spaceru. Nie musiała nas nawet przekonywać. Zrozumiały nam był fakt, że musi się nacieszyć córką póki jest w domy. Niedługo wyjedzie i zostanie jedynie kontakt telefoniczny i te zdjęcia, aż do następnego jej przyjazdu. Tak zakończyły się nasze dzisiejsze rozmowy przy kawie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz