piątek, 6 lutego 2015

Tajemnicze ciasteczka

Dzisiejszy dzień ustanowiliśmy wspólnie z mężem dniem domowych porządków. Poczynając od świąt często wyjeżdżaliśmy. Pomijając wyjazdy było jeszcze trochę innych zajęć, więc tę część domowych obowiązków trochę zaniedbaliśmy. Jeśli nawet sprzątaliśmy to tylko po łebkach. Teraz nadszedł czas aby to nadrobić i to rzetelnie. Gdy uporaliśmy się z poranną toaletą i wypiliśmy mocną kawę ze śniadaniem oboje wzięliśmy się za porządki. Po paru godzinach szorowania, pucowania i wdychania  intensywnych zapachów wydzielanych przez żrące detergenty mieliśmy serdecznie dość sprzątania. Jednogłośnie zarządziliśmy przerwę na krótki odpoczynek przed dalszymi porządkami, a tego było jeszcze sporo przed nami. Mąż zajął się parzeniem kawy w nadziei, że postawi nas na nogi. Ja zaś dla pokrzepienia sił poszukałam w szafeczce czegoś słodkiego. Jakże wielka była nasza radość, gdy jakimś cudem wyszperałam paczkę biszkoptów o nazwie: Pałeczki kremowe truskawkowe od Dr Gerarda. To było to czego akurat teraz potrzebowaliśmy – najlepsze biszkopciki o podłużnym kształcie, przełożone przepysznym nadzieniem śmietankowo truskawkowym – to z pewnością doda nam energii. Piliśmy naszą ulubioną kawę rozpuszczalną z odrobiną mleka i cukru, delektując się przy tym smakiem najsmaczniejszych biszkoptów. Jest jeszcze inna wersja tych pysznych biszkoptów, gdzie nadzienie śmietankowo truskawkowe zastąpiono śmietankowo morelowym i są one równie dobre. Dla uściślenia noszą one nazwę Pałeczki kremowe morelowe. Oczywiście producent ten sam. Po takim energetycznym drugim śniadaniu z nowymi siłami zabraliśmy się do pracy i w mig uporaliśmy się z naszymi porządkami. Usiedliśmy z zadowoleniem oglądając efekty naszej harówki. Po chwilowym odpoczynku zajęłam się odgrzewaniem obiadu. Gdy zmywałam naczynia po obiedzie, myśląc o wypoczynku przed komputerem, usłyszałam pukanie do drzwi. Odwiedziła nas ciocia męża mieszkająca niedaleko nas. Ciocia często wpada do nas bez uprzedzenia. Dzisiaj również zrobiła nam taką niespodziankę. Zaproponowaliśmy jej coś do picia. Poprosiła o kawę. Chciałam poczęstować ją czymś słodkim ale przy naszym drugim śniadaniu zjedliśmy ostatnią paczkę ciastek jaka była w domu. Już wysyłałam męża do sklepu. Jednak ciocia go powstrzymała, mówiąc że wpadła tylko na chwilkę, jednocześnie wyciągając z torebki jakąś szeleszczącą niebieską paczuszkę. Poprosiła mnie o salaterkę, a gdy ją podałam wysypała zawartość tajemniczego opakowania. Rozmawialiśmy częstując się malutkimi kruchymi ciasteczkami otulonymi najsmaczniejszą mleczną czekoladą, która powolutku topiła się w ustach uwalniając przepyszne ciasteczko. Prawdziwa rozkosz dla podniebienia. Ciocia chwaląc ład i porządek w naszym mieszkaniu, skutecznie zawróciła mnie z wędrówki po krainie smakowych doznań. Usłyszałam jej słowa i ucieszyłam się, że nasz wysiłek został dostrzeżony i doceniony. Kiedy ciocia zniknęła za drzwiami naszego mieszkania obejrzałam dokładnie opakowanie po ciasteczkach. Okazało się, że te tajemnicze ciasteczkowe draże to Maltikeks Milk Choco od Dr Gerarda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz