środa, 4 lutego 2015

Odwiedziny

Pan Witold po powrocie z pracy i zjedzeniu obiadu zasiadł do komputera. Wziął z sobą świeżo zaparzoną kawę i najlepsze biszkopciki od Dr Gerarda tak lubiane przez niego. Usiadł na fotelu włączył komputer i dysk komputera zaczął wirować, a na ekranie pojawiła się wiadomość o logowaniu do systemu i po chwili pojawiły się ikonki. Pan Witold miał do przejrzenia pocztę gdyż już od trzech dni do niej nie zaglądał, a należał do grupy listowiczów należących do listy osób subskrybentów o nowinkach komputerowych, czasami pomagali oni sobie jak ktoś miał kłopoty z komputerem. Po przejrzeniu kilku postów zadzwonił komunikator skype więc pan Witold odebrał rozmowę. To dzwonił jego serdeczny kolega z pobliskiej miejscowości z propozycją zaproszenia go w sobotę. Pan Witold bardzo lubił tego kolegę on oprócz, że pracował miał jeszcze hobby granie na keyboardzie i śpiewanie. Kilka lat temu ten jego kolega założył zespół i teraz gra na imprezach okolicznościowych i na weselach, Na takie imprezy jak Andrzejki czy Sylwestra pan Witold ma zawsze od niego zaproszenie i z nich korzysta. Więc teraz wyraził zgodę na odwiedziny, kolega jego też bardzo się ucieszył, że on przystał na jego propozycje. W sobotę wstał wcześnie rano i udał się do pobliskiego marketu. Wziął koszyk i ruszył między regały. Koszyk jego zapełniał się produktami. Teraz pozostało mu jeszcze podjechać pod regał ze słodkościami, podjechał i ze znalezieniem biszkopcików i mlecznej czekolady od Dr Gerarda nie miał problemu. Na koniec podjechał do kasy zapłacił i udał się do domu. Po przybyciu do domu zaparzył sobie herbatę i zaczął podjadać najlepsze biszkopciki bo do odwiedzin pozostało mu jeszcze trochę czasu. Wreszcie nadeszła pora odwiedzin. Wziął reklamówkę do ręki z wcześniej przygotowanymi słodkościami i ruszył w stronę przystanku autobusowego. Na autobus nie musiał czekać długo po krótkiej chwili nadjechał jego numer i wsiadł do niego. Do kolegi miał kilka przystanków. Dobrze znał tą trasę bo nie pierwszy raz jedzie do znajomego. Po przejechaniu tych kilku przystanków pan Witold wysiadł i udał się w stronę domu kolegi. Zadzwonił do niego , a on wyszedł otworzyć mu furtkę i się przywitać. W domu słodkości dał mamie kolegi , a ona postawiła je na stół oprócz zrobionego przez siebie ciasta. Rozmowa szybko przeszła na temat hobby kolegi, a on zasiadł do klawiszy i zagrał kilka piosenek. Piosenki, które zagrał były tymi, które grał najczęściej na swoich koncertach. Pan Witold bardzo lubił słuchać jego piosenek ponieważ szybko wpadały w ucho. Po wysłuchaniu wszystkich piosenek i rozmowie na przeróżne tematy Pan Kowalski pojechał do domu. Uznał, że ten dzień może zaliczyć do bardzo udanych. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz