Pan Witold po powrocie z pracy i zjedzeniu obiadu
zasiadł do komputera. Wziął z sobą świeżo zaparzoną kawę i najlepsze
biszkopciki od Dr Gerarda tak lubiane przez niego. Usiadł na
fotelu włączył komputer i dysk komputera zaczął wirować, a na ekranie pojawiła
się wiadomość o logowaniu do systemu i po chwili pojawiły się ikonki. Pan
Witold miał do przejrzenia pocztę gdyż już od trzech dni do niej nie zaglądał,
a należał do grupy listowiczów należących do listy osób subskrybentów o
nowinkach komputerowych, czasami pomagali oni sobie jak ktoś miał kłopoty z
komputerem. Po
przejrzeniu kilku postów zadzwonił komunikator skype więc pan Witold
odebrał rozmowę. To dzwonił jego serdeczny kolega z pobliskiej miejscowości z
propozycją zaproszenia go w sobotę. Pan Witold bardzo lubił tego kolegę on
oprócz, że pracował miał jeszcze hobby granie na keyboardzie i śpiewanie. Kilka
lat temu ten jego kolega założył zespół i teraz gra na imprezach
okolicznościowych i na weselach, Na takie imprezy jak Andrzejki czy Sylwestra
pan Witold ma zawsze od niego zaproszenie i z nich korzysta. Więc teraz wyraził
zgodę na odwiedziny, kolega jego też bardzo się ucieszył, że on przystał na
jego propozycje. W sobotę wstał wcześnie rano i udał się do pobliskiego
marketu. Wziął koszyk i ruszył między regały. Koszyk jego zapełniał się
produktami. Teraz pozostało mu jeszcze podjechać pod regał ze słodkościami,
podjechał i ze znalezieniem biszkopcików i mlecznej czekolady od Dr Gerarda nie
miał problemu. Na koniec podjechał do kasy zapłacił i udał się do domu. Po
przybyciu do domu zaparzył sobie herbatę i zaczął podjadać najlepsze
biszkopciki bo do odwiedzin pozostało mu jeszcze trochę czasu. Wreszcie
nadeszła pora odwiedzin. Wziął reklamówkę do ręki z wcześniej przygotowanymi
słodkościami i ruszył w stronę przystanku autobusowego. Na autobus nie musiał
czekać długo po krótkiej chwili nadjechał jego numer i wsiadł do niego. Do
kolegi miał kilka przystanków. Dobrze znał tą trasę bo nie pierwszy raz jedzie
do znajomego. Po przejechaniu tych kilku przystanków pan Witold wysiadł i udał
się w stronę domu kolegi. Zadzwonił do niego , a on wyszedł otworzyć mu furtkę
i się przywitać. W domu słodkości dał mamie kolegi , a ona postawiła je na stół
oprócz zrobionego przez siebie ciasta. Rozmowa szybko przeszła na temat hobby
kolegi, a on zasiadł do klawiszy i zagrał kilka piosenek. Piosenki, które
zagrał były tymi, które grał najczęściej na swoich koncertach. Pan Witold
bardzo lubił słuchać jego piosenek ponieważ szybko wpadały w ucho. Po
wysłuchaniu wszystkich piosenek i rozmowie na przeróżne tematy Pan Kowalski
pojechał do domu. Uznał, że ten dzień może zaliczyć do bardzo udanych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz