Dziś od rana jak zwykle miałam
wielki dylemat: co ugotować na obiad. Właściwie, to jest mój codzienny dylemat.
W takich chwilach czasami o pomoc proszę męża. Rzucam wówczas pytanie co
chciałby zjeść na dzisiejszy obiad. Mąż z reguły odpowiada, że mu wszystko
jedno. I w taki oto sposób podjęcie decyzji wraca do mnie. Tak samo było i tym
razem. Aby oddalić od siebie ten problem z samego rana zabrałam się za pracę przy
komputerze. Tak minęło kilka godzin. Wreszcie zmobilizował mnie głód. Wymyśliłam,
że ugotuję krupnik a na drugie danie sos z mięsem mielonym do makaronu. Od razu
poszłam do kuchni sprawdzić czy mam wszystkie potrzebne składniki. Okazało się,
że muszę pobiec do warzywniaka bo zabrakło warzyw. Szybko ubrałam się i poszłam
do osiedlowego warzywniaka. Przy okazji weszłam do sklepu spożywczego aby kupić
coś na deser. Z wyborem słodyczy nie miałam problemu. Wzięłam to co mnie i
mężowi ostatnio bardzo posmakowało. Choco Cool Śmietankowy to najsmaczniejsze
czekoladki dostępne zarówno w małym 180 gramowym opakowaniu, jak i na wagę.
Producentem tych pyszności jest Dr Gerard. To co jest w nich takie niezwykłe to
połączenie najlepszej czekolady z kruchym ciasteczkiem, wypełnione puszystym
kremem o smaku śmietankowym. Po powrocie do domu szybko ugotowałam obiad, ponieważ
mój mąż był gotów z głodu zjeść deser przed daniem głównym. Po obiedzie
wróciłam do mojego zajęcia przed komputerem. Gdy kończyłam zadanie, nagle
usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyć poszedł mąż. Była to sąsiadka z dołu.
Zaproponowaliśmy kawę, na co sąsiadka chętnie się skusiła. Pomyślałam o
czekoladkach od Dr Gerarda, które niestety zjedliśmy zaraz po obiedzie – byłyby
dobrym poczęstunkiem do kawy. Na szczęście miałam jeszcze w zapasie coś innego od
tego samego producenta, równie dobrego jak wspomniane czekoladki. Mam tu na
myśli Markizy Gold. Jak dla mnie są to najlepsze markizy. Mają bardzo efektowny
wygląd – przepięknie wyglądają na talerzyku i ten ich smak jest po prostu niesamowity.
A to dzięki połączeniu kakaowego kruchutkiego ciastka z delikatnym orzechowym
kremem. Zresztą nie tylko mnie i mężowi one smakują. Sąsiadce też przypadły do
gustu. Przy czym dodam jeszcze, że sąsiadka jest kucharką z zawodu i trudno
jest ją zadowolić, gdyż ona lubi wszystko domowej roboty a na kupowane wyroby cukiernicze
zazwyczaj kręci nosem. Jeśli zaś chodzi o te konkretne markizy, to nawet
chciała zobaczyć opakowanie bo powiedziała, że zamierza kupić takie same przy
najbliższej okazji. Korzystając z obecności profesjonalnej kucharki podzieliłam
się z nią moimi codziennymi obiadowymi dylematami. Ku mojemu zaskoczeniu
okazało się, że nawet profesjonalistom się takie rzeczy przytrafiają i nie ma
co się przejmować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz