Było ciepłe lipcowe popołudnie gdy państwo Kowalscy wracali
z spaceru. Pan Witek i jego małżonka oraz ich córka właśnie weszli do
mieszkania. Pani Krystyna zapytała się czy zaparzyć herbaty, wszyscy zgodzili
się na taką propozycję pani Krystyny. Po zaparzeniu herbaty pani Krystyna jako
dodatek podała coś słodkiego, najlepsze herbatniki od Dr Gerarda , a na
talerzyk pokruszyła w kawałki najlepszą mleczną czekoladę od tego samego
producenta. W trakcie degustacji zaproponowała iż jutro to jest w sobotę najlepiej
będzie się udać do pobliskiej miejscowości czyli do Sopotu na plażę. Córka
państwa Kowalskich od razu wyraziła zgodę, a pan Witold też przystał na tą
propozycję. Córka ich zapytała się czy może zaprosić koleżankę i tym razem
także obydwoje państwo Kowalskich wyraziło zgodę. Córka ich więc pobiegła z tą
nowiną do koleżanki. Pan witek postanowił, że zamiast samochodem na plażę
pojadą koleją podmiejską i z takim planem oczekiwali jutrzejszego dnia.
Następnego dnia pierwsza wstała pani Krystyna, podeszła do rolet i podciągnęła je,
pokój zalały promyki słońca, zadowolona z tak pięknie zapowiadającego się dnia
poszła do kuchni przygotowywać śniadanie. Następnie wstał pan Witold i udał się
do pokoju córki aby ją obudzić, jeszcze spała ale wystarczyło, że pan Witold
powiedział czas na plażę to od razu podniosła powieki i powiedziała, że już
wstaje. Zadzwoniła do koleżanki aby ta też już wstawała bo niedługo wychodzą z
domu. Po odświeżeniu się i ubraniu zasiedli do śniadania, W kuchni unosił się
aromat świeżo zaparzonej kawy, którą pan Witold pił na śniadanie. Jeszcze tylko
do śniadania parę herbatników od Dr Gerarda i byli gotowi do wyjścia. Córka nie
zapomniała wziąć na plażę piłki i dmuchanego materaca. Pod klatką schodową
czekała już koleżanka córki, ona także była bardzo zadowolona z możliwości
spędzenia dnia nad wodą. Na stację przybyli kilka minut przed odjazdem pociągu,
kupili bilet w kasie i zajęli miejsce w przedziale, dziewczyny siadły przy
oknie i zaczęły chrupać najlepsze herbatniki od Dr Gerarda, które przezornie
wzięła z sobą pani Krystyna. Po półgodzinnej podróży dotarli do miejsca
plażowania czyli Sopotu. Wyszli z wagonu pociągu i udali się w stronę monciaka,
bo chcieli jeszcze przejść się po molo. Na ulicy Monte Casino zaczynał już
panować gwar, stała dziewczyna i grała na skrzypcach to znów w innym miejscu
stał ktoś przebrany za pajaca i żonglował piłeczkami. Państwo Kowalscy zeszli w
dół tej ulicy gdzie łączy się z molo i po uiszczeniu opłaty weszli na nie.
Córka wraz z koleżanką zeszły schodami na dół mola tuż przy wodzie i tak szły
do jego końca. Po zwiedzeniu mola wreszcie udali się na plażę. Pan Witold
nadmuchał materac i dziewczyny od razu pobiegły do wody. Tak miło i przyjemnie
mijała im sobota, nawet nie oglądnęli się gdy przyszedł czas powrotu do domu Dziewczyny
w pociągu schrupały resztę najlepszych herbatników od Dr Gerarda mówiąc zgodnie iż to najlepsze herbatniki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz