Jestem na zwolnieniu chorobowym i Leżę w łóżku. Wczoraj byłam
u lekarza, który stwierdził u mnie typowe objawy grypy. Teraz grypa zbiera duże
plony. Ludzie wkoło kichają, kaszlą i roznoszą chorobę. W przychodni siedziałam dwie i pół godziny czekając
na swoją kolejkę. Było bardzo dużo chorych osób czekających jak ja do lekarza.
Mam dreszcze, wysoką temperaturę i bolą mnie wszystkie mięśnie. Nawet nie mam
smaku do jedzenia. Rano zjadłam parę najsmaczniejszych krakersów Dr. Gerarda
popijając sokiem malinowym. Dawniej lekceważono sobie tą chorobę i następowały
powikłania. Ja ciągle jestem zagoniona w pracy, w domu. Teraz mam okazję wyspać
się i odpocząć sobie. Za oknami jest
piękna słoneczna pogoda. Lecz marzec, to
jeszcze zdradliwy miesiąc. Raz jest ciepło, a drugim razem wieje zimny wiatr.
Myłam okna i napewno to przyczyniło się do mego obecnego stanu. Chciałam
posprzątać sobie, ponieważ spodziewałam się w sobotę gości teściową z teściem.
W tej sytuacji nie jestem pewna czy przyjadą. Tata męża miał pomóc nam przy
remoncie łazienki. Jest tak zwaną złotą rączką i prawie wszystko umie. Teraz
jest czwartek więc mam tylko dwa dni, by trochę się podkurować. Jednak nie bali
się grypy i przyjechali rano o godzinie dziewiątej. Zrobiłam kawę i
poczęstowałam ich ciastkami produkcji Dr. Gerarda Psotki i prymuski orzechowe.
Specjalnie kazałam mężowi kupić je, bo znam upodobania teściowej. Teściu
oczywiście nie widzi różnicy jakie ciastko je. Nasi mężczyźni zaraz potem
wzięli się do układania płytek w łazience. Ja z mamą gotowaliśmy obiad.
Zrobiłam rosół i schabowe z surówką. Nie wymyślałam specjalnych potraw, bo oni
lubią tradycyjne. Mama jest kobietą, z którą można sobie szczerze porozmawiać i
doradzić, a jednocześnie nie wtrąca się w moje małżeńskie sprawy. Jedynie
martwi się, że do tej pory nie mamy dziecka. No cóż to też jest moim dodatkowym
smutkiem. Wspólnie leczymy się już od
sześciu lat bez rezultatu. Jednakże nie poddaje się i mam nadzieję na
doczekanie się w przyszłości potomstwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz