niedziela, 8 marca 2015

grypa


Jestem na zwolnieniu chorobowym i Leżę w łóżku. Wczoraj byłam u lekarza, który stwierdził u mnie typowe objawy grypy. Teraz grypa zbiera duże plony. Ludzie wkoło kichają, kaszlą i roznoszą chorobę.  W przychodni siedziałam dwie i pół godziny czekając na swoją kolejkę. Było bardzo dużo chorych osób czekających jak ja do lekarza. Mam dreszcze, wysoką temperaturę i bolą mnie wszystkie mięśnie. Nawet nie mam smaku do jedzenia. Rano zjadłam parę najsmaczniejszych krakersów Dr. Gerarda popijając sokiem malinowym. Dawniej lekceważono sobie tą chorobę i następowały powikłania. Ja ciągle jestem zagoniona w pracy, w domu. Teraz mam okazję wyspać się i odpocząć sobie.  Za oknami jest piękna słoneczna pogoda. Lecz  marzec, to jeszcze zdradliwy miesiąc. Raz jest ciepło, a drugim razem wieje zimny wiatr. Myłam okna i napewno to przyczyniło się do mego obecnego stanu. Chciałam posprzątać sobie, ponieważ spodziewałam się w sobotę gości teściową z teściem. W tej sytuacji nie jestem pewna czy przyjadą. Tata męża miał pomóc nam przy remoncie łazienki. Jest tak zwaną złotą rączką i prawie wszystko umie. Teraz jest czwartek więc mam tylko dwa dni, by trochę się podkurować. Jednak nie bali się grypy i przyjechali rano o godzinie dziewiątej. Zrobiłam kawę i poczęstowałam ich ciastkami produkcji Dr. Gerarda Psotki i prymuski orzechowe. Specjalnie kazałam mężowi kupić je, bo znam upodobania teściowej. Teściu oczywiście nie widzi różnicy jakie ciastko je. Nasi mężczyźni zaraz potem wzięli się do układania płytek w łazience. Ja z mamą gotowaliśmy obiad. Zrobiłam rosół i schabowe z surówką. Nie wymyślałam specjalnych potraw, bo oni lubią tradycyjne. Mama jest kobietą, z którą można sobie szczerze porozmawiać i doradzić, a jednocześnie nie wtrąca się w moje małżeńskie sprawy. Jedynie martwi się, że do tej pory nie mamy dziecka. No cóż to też jest moim dodatkowym smutkiem. Wspólnie leczymy się już od  sześciu lat bez rezultatu. Jednakże nie poddaje się i mam nadzieję na doczekanie się w przyszłości potomstwa.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz