Dzisiaj kolejny dzień pięknej
wiosennej pogody. Delektuję się każdą słoneczną chwilą. Okna świeżo umyte po
zimie wpuszczają do mieszkania więcej światła i radości, płynącej z budzącej
się przyrody. Wraz z mężem pomalutku szykujemy się do świąt by rodzinie, która
nas odwiedzi niczego nie brakowało. Dzisiaj znowu wyruszyliśmy na zakupy do
marketu. Spacerek wyśmienicie wpłynął na nasze nastroje. Ostatnimi czasy
wszystko nam się dobrze układa, zatem radość z życia jest ogromna. Dodaje nam skrzydeł
również wspaniała pogoda i zbliżająca się wielkimi krokami wiosna. W naszym
ulubionym sklepie dziś jest dzień wielkich promocji. Tutaj też czuć wiosnę mimo
elektrycznego oświetlenia. Na pierwszy plan obsługa wystawiła artykuły ogrodowe
i świąteczne. Ludzi jakoś więcej się kręci. Parking przed marketem cały
zastawiony samochodami. Między sklepowymi półkami mnóstwo ludzi z wózkami pełnymi
zakupów. Aż trudno się swobodnie poruszać. Kupiliśmy dzisiaj kapsułki do
prania, trochę sera żółtego, herbatę oraz kawę. Ja jak zwykle nie ominęłam
stoiska ze słodyczami. Wręcz przeciwnie zatrzymałam się tu na dłużej.
Pomyślałam, iż przydałoby się kupić coś słodkiego dla dzieci szwagierki. Wpadł
mi w oko Listek deserowy zdobiony od Dr Gerarda. Są to takie kruche ciasteczka
w kształcie listków posypane kryształkami cukru i od spodu podlane czekoladą.
Wrzuciłam do koszyka dwa opakowania tych ciasteczek. W tym czasie mąż upatrzył
inny rarytas z tej samej firmy. Markizy Mafijne Black – to coś pysznego.
Dzieciaki będą zachwycone. Ogólnie wyroby cukiernicze od Dr Gerarda są najsmaczniejsze
na rynku. Wzięliśmy wobec tego jeszcze dwa opakowania markizów. Na wyborze słodyczy
nasze zakupy się nie skończyły. Stanęliśmy w długim ogonku za mięsem. Gdy w
końcu doczekałam się na moją kolej, miałam już dość robienia zakupów. Idąc do
kasy wzięłam kilka owocowych jogurtów i serków i na tym koniec. Po wyjściu ze
sklepu odetchnęłam. Jakoś szybko zmęczyły mnie dzisiejsze zakupy. Zresztą
szkoda czasu na łażenie po sklepach – pomyślałam – skoro mamy taką ładną
pogodę. Pomalutku wracaliśmy do domu, aby zostawić nasze bagaże i wyjść jeszcze
na długi spacer.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz