wtorek, 24 marca 2015

Malutkie rogaliki w zasięgu ręki



To była bardzo długa noc dla mojego taty. Czasami budziłam się i wówczas słyszałam jego uporczywy kaszel, dobiegający z sąsiedniego pokoju. Przykro mi było, że tak się męczy. Rano obudziła mnie rozmowa rodziców. Mama chciała koniecznie zadzwonić na pogotowie. Tato upierał się, że nie ma takiej potrzeby. Stanęło na tym, że mama zadzwoniła do lekarza rodzinnego z prośbą o wizytę domową. Pani doktor poradziła im, iż najlepszym rozwiązaniem w tej sytuacji będzie jednak wezwanie pogotowia. Dopiero wtedy tato dał się przekonać i pogotowie wezwano. Ja i mój mąż wstaliśmy czym prędzej, aby w razie potrzeby służyć pomocą. Dalsze wydarzenia potoczyły się niezwykle szybko. W konsekwencji tato został zabrany do szpitala. My razem z mamą pojechaliśmy zaraz za nim. W drodze do szpitala wstąpiliśmy do sklepu spożywczego. Kupiliśmy kilka owoców, wodę mineralną, soki w buteleczkach o małej pojemności oraz taty ulubione ciasteczka od znanego producenta wyrobów cukierniczych Dr Gerarda. Te słodycze to Pasja Kokos oraz Mini Rogalik Zdobiony. Pierwsze z nich to wyśmienite czekoladki na kruchym ciasteczku z nadzieniem kokosowym, natomiast te drugie to kruche ciasteczka podlane czekoladą. Miałam nadzieję, że te słodycze skuszą mego tatę na poczęstunek i umilą chociaż trochę jego pobyt w szpitalu. Ale to było pod znakiem zapytania, ponieważ tato ostatnimi dniami stracił apetyt w wyniku choroby i prawie nic nie jadł. Weszłyśmy jeszcze na chwilę do sklepu przemysłowego po mydło, papier toaletowy i chusteczki higieniczne oraz przybory do golenia, czego zapomnieliśmy zabrać z domu. Gdy dotarliśmy do szpitala tato leżał już na łóżku i był po pierwszych konsultacjach lekarskich. Okazało się, że cierpi z powodu powikłań po ciężkiej grypie. Doktor nam powiedział, iż dobrze się stało, że toto trafił do szpitala bo mogło się rozwinąć zapalenie płuc. Trochę uspokojeni słowami lekarza przyszliśmy do taty i rozpakowaliśmy szpitalną wyprawkę. Tato był zaskoczony ilością jego najulubieńszych owoców, soczków a także ciasteczek od Dr Gerarda. Tak jak wcześniej podejrzewałam tato skusił się na dwa malutkie rogaliki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz