piątek, 27 marca 2015

Wycieczka klasowa: Zakopane

Ania wraz z koleżankami wstały o 6:00, bo o 7:00 wyjeżdżały zwiedzać Zakopane. Gdy się umyły i ubrały zeszły na dół na śniadanie. Po posiłku każdy uczeń dostał paczkę rurek waflowych ZEBRA (kakaowa rurka waflowa z nadzieniem śmietankowym) producenta Dr Gerard. Kowalską zdziwiło jak często spotyka się z tymi ciastkami podczas pobytu w górach. Gdy wszyscy wsiedli do autokaru Ania otworzyła swoją paczę rurek i zaczęła je chrupać. Doszła do wniosku, że ma jeszcze jedno opakowanie ciastek Wilczy apetyt od Dr Gerarda (czekolada na ciasteczku biszkoptowym wypełniona nadzieniem śmietankowo wiśniowym) w swojej torebce, więc rurki może zjeść podczas jazdy autokarem. Po drodze do Zakopanego pani pokazała im skocznie, które widać przez okno. Duża i mała skocznia były niedaleko od siebie. Ania dużo inaczej wyobrażała sobie to miejsce, ponieważ bardzo lubiła oglądać skoki narciarskie. Gdy dotarli na miejsce udali się od razu na Krupówki . Pierwszą rzeczą która przykuła wzrok Kowalskiej był wielki tłum. Mimo, że była to wczesna godzina i to w dniu roboczym było tam bardzo dużo ludzi. Chodząc od stoiska do stoiska dziewczynka zdecydowała się na zakup dwóch luźnych koszulek na WF, siatki oscypków i kilku długopisów. Nie zapomniała kupić też czegoś dla swoich rodziców. Podjadając oscypki przyglądała się swoim kolegom, którzy wdychali hel. Podobało się Ani to jak śmiesznie mówią i postanowiła też spróbować. Gdy usłyszała swój głos zaczęła płakać ze śmiechu. W końcu postanowiła poszukać na targu jakiś słodyczy. Wielkie było jej zdziwienie gdy na wystawie pobliskiego sklepu zobaczyła słodycze Dr Gerarda. Kupiła paczkę Pryncypałek tego producenta i jakieś żelki. Po pobycie na targu postanowili pójść na miasto. Korzystając z tego, że było tam dużo lodziarni wstąpili do jednej aby kupić lody. Przechadzając się z koleżankami Ania stwierdziła, że Zakopane to bardzo fajne miasto. Nadal dziwiło je, że był to kwiecień a mimo to było bardzo ciepło. Koło godziny 17 wsiedli znów do autokaru i udali się w drogę powrotną. Patrząc przez okno dziewczynka podjadała ciastka Wilczy apetyt. Nie mogła doczekać się jutrzejszego dnia, ponieważ czekało ją zwiedzanie Krakowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz