poniedziałek, 9 marca 2015

Malowanie płotu

To był środek tygodnia gdy pan Witold właśnie przyszedł z pracy, jego żona podała obiad, a pan Kowalski zabrał się ochoczo za jedzenie, bo głód zaczął już mu doskwierać. Po daniu głównym jego żona podała słodkości, ciastko adwokat z nadzieniem czekoladowym od producenta Dr Gerard, które tak lubił pan Witold. Po chwili rozległ się brzęk telefonu, pan Witold podszedł do niego i uniósł słuchawkę, odezwała się jego babcia z pobliskiej wioski z zaprosinami na weekend i prośbą aby jej wnuczek pomalował jej płot. On od razu wyraził zgodę, ucieszył się, że może w czymś pomóc babci. Jeszcze spytał się czy ma ona farbę do pomalowania płotu, a babcia zaprzeczyła, więc pan Witold spytał się jaki ma kupić kolor farby odpowiedziała mu ona, że zielony i zakończyli rozmowę. Po rozmowie zasiadł on dalej do stołu aby raczyć się ciastkami i powiedział żonie o rozmowie z babcią, ona także się ucieszyła na możliwość wyjazdu na weekend z miasta na wieś. Następnego dnia pan Witold udał się do sklepu z farbami, długo wybierał w końcu wybrał taką jaką chciał. Zapłacił za nią sprzedawcy, zapakował do samochodu razem z pędzlami jakie też kupił do malowania i był gotowy do wyjazdu. Tak nadszedł piątek, państwo Kowalscy po pracy szykowali się do wyjazdu , pani Krystyna wzięła na drogę ciasteczka mini rogaliki zdobione przez Dr Gerarda tak lubiane przez nich. Zakluczyli drzwi i zeszli klatką schodową do pobliskiego parkingu gdzie mieli zaparkowany samochód. Pani Krystyna po zajęciu miejsca w samochodzie obok męża od razu zajęła się jedzeniem mini rogalików zdobionych. Babcia już na nich czekała, państwo Kowalscy po przywitaniu się wypakowali farby z samochodu. Sobotni poranek przywitał ich promykami słońca, pan Witold pomyślał iż to pogoda   wymarzona do malowania płotu i po śniadaniu zabrał się za tą czynność. W południe babcia przyszła poinformować, że obiad jest już gotowy, więc pan Witold przerwał pracę. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz