poniedziałek, 30 marca 2015

Wycieczka klasowa: Kraków i powrót

Anię i jej koleżanki o 7:00 obudził alarm budzika. Dzisiaj wszyscy musieli się spakować ponieważ był to ostatni dzień wycieczki szóstoklasistów. Godzinę później dziewczynki zeszły na dół z torbami, położyły je w korytarzu i poszły na śniadanie.  Znów dodatkiem były ciastka Dr Gerarda , ale tym razem Pryncypałki Motto (kruche drobne wafelki w czekoladzie) co bardzo ucieszyło Anię. Gdy wszyscy już się najedli pani powiedziała, ze ich bagaże zostały załadowane do autokaru i że mają się ubierać, bo wyjeżdżają. Dziewczynka z żalem opuszczała to miejsce, bo bardzo je polubiła, ale cieszyła się z tego, że jadą właśnie do Krakowa. Po zajęciu swojego miejsca Ania otworzyła paczkę Pryncypałek, którą dostała do śniadania. Po godzinnej jeździe byli na miejscu. Gdy wysiedli z autokaru pani oznajmiła im, że właśnie idą w stronę Wawelu. Po dotarciu Anię zachwycił widok tego pięknego zamku. Każde pomieszczenie oglądała z uwagą i słuchała przewodnika. Rzeczą, która spodobała się jej najbardziej była krypta w której spoczywali królowie polski. Po zwiedzeniu pani pokazała im smoka wawelskiego, który zionął ogniem. Ani bardzo spodobał się pomnik. Gdy wszyscy odpoczęli pani zaprowadziła ich do Sukiennic. Dziewczynka stwierdziła, że jest tam bardzo gorąco i nie chce zbyt długo przebywać w tym tłumie. Następnie wybrali się do Kościoła Mariackiego. To co zobaczyła Ania było nie do opisania. Pięknie zdobione ołtarze, kolorowe witraże w oknach i przeróżne rzeźby były cudowne. Po wyjściu poczekali chwilkę na hejnalistę. Gdy skończył odgrywać hejnał wszyscy zaczęli głośno krzyczeć, a pan pomachał im trąbką. Dziewczynka była bardzo zadowolona gdy dowiedziała się, że mają teraz dwie godziny do własnej dyspozycji. Ania chodziła od sklepu do sklepu w poszukiwaniu przeróżnych pamiątek. Zakupiła figurkę smoka wawelskiego, pamiątkowe długopisy i dwa breloczki. Skusiła się ona także na paczkę Prymusków orzechowych (podłużne kruche ciasteczko wypełnione kremem śmietankowym i kawałkami orzechów) od Dr Gerarda, ponieważ zgłodniała. Dziewczynka nie mogła uwierzyć jak szybko minął ten czas i już musieli wracać do domu. Podczas drogi powrotnej  rozmyślała jak opowie to wszystko rodzicom, w końcu tyle się działo. Po wejściu do autokaru i zajęciu swoich miejsc Ania otworzyła kolejną paczkę Pryncypałek, którą miała w plecaku po czym zasnęła. Gdy się obudziła zobaczyła przez okno swoją szkolę i rodziców czekających na nią na boisku. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz