Pan Witold jest właścicielem zakładu stolarskiego,
odziedziczył on go jeszcze po ojcu. Zakład mieścił się obok jego domu
jednorodzinnego na obrzeżach miasta, a jego żona pani Krystyna zajmowała się
prowadzeniem rachunkowości. Zatrudniali oni dwóch stolarzy, zakład dobrze
prosperował i teraz pan Witold otrzymał zlecenie na wykonanie kilku nietypowych
drzwi pod gust zleceniodawcy. Pani Krystyna w czasie śniadania podawała mężowi
jako dodatek do niego markizy Gold, pan Witold lubił ten dodatek dwa krążki, a
pomiędzy nimi krem od producenta Dr
Gerarda, polubił także markizy Negro od tego samego producenta. Teraz pan
Witold po śniadaniu wybierał się wraz z jednym z pracowników do zleceniodawcy
aby zrobić pomiary. Drogę umilali sobie chrupiąc markizy Gold, które przezornie
zapakowała pani Krystyna mężowi na drogę. Po dotarciu na miejsce okazało się,
że jest to mieszkanie w zabytkowej kamienicy, właściciel mieszkania już czekał
na nich i teraz oprowadzał pana Witolda po mieszkaniu. Okazało się, że do
zrobienia ma czworo drzwi. Po wymierzeniu i uzgodnieniu daty wykonania
właściciel mieszkania poczęstował ciastkami pana Witolda i jego pracownika,
jakże się pan Witold zdziwił widząc na miseczce markizy Negro od Dr Gerarda i z lubością powiedział, że
to jego ulubione słodkości. Po wzięciu pomiarów i podziękowaniu udali się do
warsztatu aby wykonać zlecenie. Następnego dnia z samego rana pan Witold udał
się do składziku aby wyszukać drewno na drzwi, znalazł je i teraz przenosił do
warsztatu w celu obróbki. Do pomocy wziął sobie tego pracownika z którym był na
pomiarach. Wióry leciały od maszyn, a materiał nabierał kształtu. Do południa
mieli zrobione ościeżnice, teraz zajęli się skrzydłami drzwiowymi. Dzień pracy
zbliżał się do końca, a efekty pracy były na ukończeniu, także jutro tak jak
było uzgodnione będą mogli jechać na montaż. W dzień montażu wybrali się nieco
wcześniej tak aby w ciągu jednego dnia je zamontować. Prace montażowe posuwały
się bardzo szybko, wszystkie elementy idealnie pasowały i tak jak wcześniej tak
i teraz właściciel poczęstował ich markizami Negro bo pamiętał, że pan Witold i
jego pracownik je lubią. Z końcem dnia praca została wykonana, a właściciel
mieszkania był bardzo zadowolony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz