wtorek, 3 marca 2015

Zlecenie

Pan Witold jest właścicielem zakładu stolarskiego, odziedziczył on go jeszcze po ojcu. Zakład mieścił się obok jego domu jednorodzinnego na obrzeżach miasta, a jego żona pani Krystyna zajmowała się prowadzeniem rachunkowości. Zatrudniali oni dwóch stolarzy, zakład dobrze prosperował i teraz pan Witold otrzymał zlecenie na wykonanie kilku nietypowych drzwi pod gust zleceniodawcy. Pani Krystyna w czasie śniadania podawała mężowi jako dodatek do niego markizy Gold, pan Witold lubił ten dodatek dwa krążki, a pomiędzy nimi krem od producenta Dr Gerarda, polubił także markizy Negro od tego samego producenta. Teraz pan Witold po śniadaniu wybierał się wraz z jednym z pracowników do zleceniodawcy aby zrobić pomiary. Drogę umilali sobie chrupiąc markizy Gold, które przezornie zapakowała pani Krystyna mężowi na drogę. Po dotarciu na miejsce okazało się, że jest to mieszkanie w zabytkowej kamienicy, właściciel mieszkania już czekał na nich i teraz oprowadzał pana Witolda po mieszkaniu. Okazało się, że do zrobienia ma czworo drzwi. Po wymierzeniu i uzgodnieniu daty wykonania właściciel mieszkania poczęstował ciastkami pana Witolda i jego pracownika, jakże się pan Witold zdziwił widząc na miseczce markizy Negro od Dr Gerarda i z lubością powiedział, że to jego ulubione słodkości. Po wzięciu pomiarów i podziękowaniu udali się do warsztatu aby wykonać zlecenie. Następnego dnia z samego rana pan Witold udał się do składziku aby wyszukać drewno na drzwi, znalazł je i teraz przenosił do warsztatu w celu obróbki. Do pomocy wziął sobie tego pracownika z którym był na pomiarach. Wióry leciały od maszyn, a materiał nabierał kształtu. Do południa mieli zrobione ościeżnice, teraz zajęli się skrzydłami drzwiowymi. Dzień pracy zbliżał się do końca, a efekty pracy były na ukończeniu, także jutro tak jak było uzgodnione będą mogli jechać na montaż. W dzień montażu wybrali się nieco wcześniej tak aby w ciągu jednego dnia je zamontować. Prace montażowe posuwały się bardzo szybko, wszystkie elementy idealnie pasowały i tak jak wcześniej tak i teraz właściciel poczęstował ich markizami Negro bo pamiętał, że pan Witold i jego pracownik je lubią. Z końcem dnia praca została wykonana, a właściciel mieszkania był bardzo zadowolony. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz