Nadszedł wreszcie tak długo
oczekiwany przez nas dzień. To dziś w nocy przyjadą do nas goście - siostra
męża z rodziną. Nie widzieliśmy ich równo dwa długie lata i bardzo za nimi
tęsknimy, myślę że ze wzajemnością. Siostra
dopełniła wielu starań aby zorganizować przyjazd do nas z zagranicy,
gdzie oboje z jej mężem pracują a starsze dziecko chodzi do szkoły. Udało im
się wykroić trochę czasu wolnego, dzięki czemu przylecą na zaledwie tydzień.
Kilka ostatnich dni to istne szaleństwo. Rzuciliśmy się z mężem w wir pracy aby
przygotować dom na przyjęcie rodziny. Było mnóstwo sprzątania, prania,
gotowania i robienia zakupów. Nawet teraz, dopiero co byliśmy z mężem w
sklepie. Kupiliśmy świeże pieczywo i upragnione przez szwagierkę cebularze. Nie
zapomnieliśmy o maluchach i dla nich kupiliśmy coś pysznego. Długo
przeglądaliśmy sklepowe półki ze słodyczami. W końcu przekonały nas do siebie
apetycznie wyglądające markizy Mafijne Bkack oraz Patysie Śmietankowe od Dr
Gerarda. Patysie Śmietankowe ze względu na swoją delikatność będą dobre dla
trzyletniej siostrzenicy męża, natomiast Mafijne Black to wybór najlepszy dla
jej dziewięcioletniego brata, zagorzałego wielbiciela kakaowych herbatników. Na
koniec naszych zakupów przypomnieliśmy o szwagrze mojego męża. Dla niego nic
nie mamy. Nie znamy za bardzo jego upodobań. Pomyśleliśmy, że też może by kupić coś z asortymentu Dr
Gerarda. Wybraliśmy niezwykle smaczne i eleganckie czekoladki o nazwie Pasja
Advocat. Po powrocie do mieszkania miałam ogromną chrapkę na przyniesione przez
nas łakocie. Aby nie kusiły schowałam je głęboko do szafki i zajęłam się czymś
aby zapomnieć o swoich zachciankach. Zjadłam nawet jogurt owocowy chcąc
poskromić apetyt. Niestety pokusa była tak wielka, że nie wytrzymałam i
zdecydowałam się otworzyć wyśmienite czekoladki na kruchym ciasteczku,
przełożone puszystym kremem o smaku adwokat. Błagalnie poprosiłam męża by
poszedł do sklepu spożywczego po jeszcze jedno opakowanie Pasji Advocat. Nie
był tym zachwycony ale pomogły mi go przekonać pyszne czekoladki, którymi go
poczęstowałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz